Kwietniowa 150 rocznica wojny secesyjnej w USA.

Trwający od chwili powstania Stanów Zjednoczonych antagonizm między stanami południowymi i północnymi (demokraci – mający najwięcej wpływów na południu i głoszący niezależność poszczególnych stanów w ich prawodawstwie; republikanie – na północy i głoszący jedność republiki z silnym rządem centralnym) nasilił się w latach 1857-61 z przyczyn ekonomicznych i ideologicznych.
Podziały wśród demokratów (w sumie mieli więcej głosów ale rozbite zostały one na 3 kandydatów) umożliwiły wybór republikanina Abrahama Lincolna na prezydenta (1860).
W odpowiedzi na wybór Lincolna, 20 grudnia 1860 r. secesję (wystąpienie) z Unii ogłosiła Południowa Karolina. 4 lutego 1861 r. na kongresie w Montgomery 7 stanów utworzyło Konfederację Stanów Ameryki z prezydentem Jeffersonem Davisem na czele. Do końca 1861 r. należało do niej 11 stanów; a ostatecznie 17. Na dowódcę wojsk Południa został wybrany doświadczony żołnierz, generał Robert Lee. Lincoln nie spieszył się z wypowiedzeniem wojny ani ogłoszeniem zniesienia niewolnictwa, gdyż chciał rozwiązać konflikt na drodze pokojowej. Dopiero 5 kwietnia 1861 r. prezydent wydał dekret o wyjęciu spod prawa zbuntowanych stanów. W odpowiedzi południowcy 12 kwietnia 1861 r. uderzyli na obsadzony przez wojska federalne Fort Sumter (w Karolinie Południowej). Był to początek wojny secesyjnej.
Zwycięstwo Unii w wojnie secesyjnej przyspieszyło zmiany zachodzące w USA. Następował szybki rozwój przemysłu, a rolnicze południe traciło na znaczeniu. Zniesiono niewolnictwo, chociaż w stanach południowych los murzynów nadal był bardzo ciężki. Amerykańska wojna domowa nie spowodowała jednak trwałych podziałów i animozji w społeczeństwie. Po wojnie secesyjnej USA wstąpiło na ścieżkę szybkiego rozwoju, dzięki czemu w kolejnym stuleciu stało się największym światowym mocarstwem.
Polacy zasłynęli w Ameryce jednak dużo wcześniej niż ich znaczący udział w wojnie secesyjnej. Zorganizowali pierwszy w historii Ameryki protest w 1619 r w Jamestown. Anglicy odmówili im bowiem głosu w pierwszych wyborach oraz prawa reprezentacji w zgromadzeniu ustawodawczym kolonii (liczącej już ok. 2 tys. ludzi). Kiedy wybuchł protest, nad życiem gospodarczym kolonii zawisła groźba kryzysu. Polacy mieli na rzemiosło monopol, kolonia nie mogła wysyłać do Anglii wielu produktów. Musiał interweniować Londyn, który uznał żądania Polaków za słuszne, nakazując im jednak przyuczenie do rzemieślniczego fachu także innych osadników. Polacy więc nie tylko wygrali ten pierwszy strajk i otrzymali prawo głosu, ale też zdobyli prawo do posiadania własności.
Stopniowo, w miarę postępującej kolonizacji Ameryki Płn., Polacy przenosili się na nowe tereny. Przybywali na obszary dzisiejszych stanów Ohio, Pensylwania, Kentucky, Tennessee oraz do Nowej Holandii i Nowej Szwecji.
W 1663 r. przybył do Nowego Amsterdamu (Nowego Jorku) polski szlachcic Albert Zaborowski, protoplasta istniejącej do dziś rodziny Zabriskie. Cieszył się prestiżem wśród Indian, znał ich język, wybrano go sędzią pokoju, występował jako rozjemca w sporach pomiędzy białymi i czerwonoskórymi. W połowie XVII w. jednym ze współburmistrzów Nowego Amsterdamu był Polak Marcin Krygier, inny Polak Aleksander Karol Curtius zorganizował tam w 1659 r. pierwszą uczelnię, która istniała niespełna dwa lata, gdyż kupcy holenderscy niechętnie płacili za naukę swoich synów. Około 1730 r. przybył do Pensylwanii polski szlachcic Antoni Sadowski. Wraz z synami przemierzał nieznane dotąd białemu człowiekowi tereny dzisiejszych stanów Ohio i Kentucky. Prowadził handel z Indianami, znał narzecza indiańskie, więc gubernator kolonii Pensylwania wysyłał go z misjami pokojowymi do Indian, powierzając mu prowadzenie rokowań. Zginął z rąk Indian podczas jednej z wypraw. Zostawił liczną rodzinę.
Kiedy 4 lipca 1776 r. 13 kolonii angielskich w Ameryce Płn. przyjęło deklarację niepodległości i proklamowało niezależność, przyjmując nazwę Stanów Zjednoczonych Ameryki, ocenia się, że Polacy byli już na całym terenie kraju w liczbie kilku tysięcy.
Wojna z Anglią o niepodległość Stanów Zjednoczonych (1775 – 1783) była ważnym etapem związków polsko-amerykańskich. Uczestniczących w niej Polaków można podzielić na dwie grupy: przybyłych czasowo, aby kontynuwać walkę o ideały wolności (emigracja wojenna), oraz Polaków, a raczej Amerykanów polskiego pochodzenia, którzy już żyli na ziemi amerykańskiej (emigracja kolonialna). Polska imigracja wojenna służyła wyłącznie w armii, natomiast polscy koloniści wstępowali do wojska i milicji. Ocenia się, że w czasie ośmiu lat wojny służyło w niej stu kilkudziesięciu Polaków w liczącej ok. 150 tys. żołnierzy armii kontynentalnej. Było wśród nich 14 polskich oficerów, m.in. Michał Kowacz, De Bitzen, Kotkowski, Kraszewski, Terlecki, Jan Zieliński, a przede wszystkim dwóch uznanych za bohaterów USA: Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski, którzy dosłużyli się stopni generałów brygady.
Tadeusz Kościuszko, wykształcony w Szkole Rycerskiej w Warszawie, sympatyzował z niepodległościowymi aspiracjami Amerykanów fascynującymi wówczas całą Europę. Przybył na ziemię Nowego Świata w 1776 r., 30 sierpnia został przyjęty do amerykańskiego korpusu inżynieryjnego w stopniu majora, ale już 18 października awansowano go na pułkownika. Budował fortyfikacje, obozy warowne i umocnienia, m.in. na rzece Delaware pod Filadelfią, w West Point, pod Saratogą, także na południu. Pod Saratogą
rozegrała się 17 października 1777 r. słynna dziesięciodniowa bitwa zakończona zwycięstwem Amerykanów. Kościuszko dowodził w niej artylerią, rozegrała się też na terenie wybranym przez niego i ufortyfikowanym. To po tej bitwie Francja (chcąc osłabić swego rywala Anglię) zdecydowała się zawrzeć sojusz z młodym państwem, wesprzeć wojnę finansowo i militarnie, co przyspieszyło zwycięski koniec i uzyskanie niepodległości przyszłemu mocarstwu. Kościuszko był szefem amerykańskich wojsk
inżynieryjnych, po wojnie otrzymał awans na generała brygady. Nazwano go ojcem artylerii amerykańskiej. Kościuszko wyjechał z USA do kraju w 1784 r., ale wrócił w 1797 r. z niewoli carskiej. Rok później wyjechał do Francji, gdyż Thomas Jefferson powierzył mu mediacje dyplomatyczne w sporze pomiędzy Francją a Stanami Zjednoczonymi. I tę misję naczelnik wypełnił z największą starannością spotykając się z najwyższymi politykami we Francji.
Kazimierzowi Pułaskiemu, jednemu z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, przebywającemu od 1772 r. na emigracji, bliska była także walka młodego narodu amerykańskiego o wolność i niezawisłość. Przybył do Ameryki w czerwcu 1777 r. Kongres zaangażował go w stopniu generała brygady i powierzył dowództwo kawalerii. Pułaski starannie zorganizował tę formację, zyskując tytuł ojca kawalerii amerykańskiej. Generał Pułaski walczył o wolność Ameryki krótko, ale odważnie i brawurowo. W 1779 r. zmusił Brytyjczyków do odstąpienia oblężenia Charlestonu, a zmarł 11 października 1779 r. na skutek ran odniesionych w czasie szturmu pod Savannah.