Jaruzelski pluje w twarz Polakom.

Totalitaryzm = mordowanie ludzi = mordowanie Boga

Na dwa dni przed trzydziestą rocznicą tego tragicznego dla wielu Polaków wydarzenia morderca Polaków, Wojciech Jaruzelski (88 l.) na antenie Radia Zet propagatora zabójców Polaków, przeprosił za konsekwence wypowiedzenia wojny Polakom.

Przyznał jednak, że gdyby musiał, gotów byłby do ponownego jej podjęcia !
 
To prawdziwy skandal aby bezkarny morderca i okupant Polaków i Polski w tak bezczelny sposób wypowiadał się. Jego miejsce, tak jak geniusza z Karpat Nicolae Ceauscescu, Saddama Husajna czy Kadafiego jest na śmietniku cywilizacji, a nie w mediach propagujących bezkarnych zbrodniarzy.
 
Poniżej przedstawiam tylko jedną historię Polaka patriotę, a było ich tysiące jak nie miliony.
Każdy Polak pragnie wolności jednak wielu dokonują fałszywego wyboru tzw. mniejszego zła.
I co z tego mają ?
 
Przestepców u władzy czyli mniejsze zło od zbrodniarzy. Dlatego należy popierać prośbę do Polaków Stowarzyszenia Ziemiańskiego o stawienie oporu władzu; pełna treść dostępna tutaj:
 
Jednym z udokumentowanych przypadków jest historia młodszego chorążego ze Strzegomia Leszka Niepsuja. W 1981 roku chorąży był dowódcą plutonu w Lubuskiej Brygadzie Wojsk Ochrony Pogranicza. Podobnie jak większość kadry nie orientował się zbyt dobrze, co się dzieje w kraju. Na spotkaniach z oficerami politycznymi słyszał bez przerwy, że Komitet Obrony Robotników, Konfederacja Polski Niepodległej i Solidarność to ostoje rewizjonistów działających na szkodę ojczyzny.

Był wówczas młodym człowiekiem. – Miałem dwadzieścia kilka lat. Kierowały mną przede wszystkim emocje. I to, co wyniosłem z domu – wspomina po 30 latach Niepsuj. W domu zawsze obowiązywały tradycje patriotyczne. Jeden dziadek był w Polskiej Organizacji Wojskowej, drugi w Legionach. Dlatego też solidaryzował się z żołnierzami, którzy zaczęli przychodzić do jednostki na początku lat 80. Wielu z nich współpracowało wcześniej z Solidarnością. Myślał podobnie jak oni. Tolerował przynoszenie do jednostki ulotek, bo sam był ich pierwszym czytelnikiem. Kiedy z prześcieradła zrobili biało-czerwoną flagę, na której umieścili napis « Solidarność Żołnierska » oraz symbol Polski Walczącej, uznał, że tak ostentacyjna manifestacja może im tylko zaszkodzić. Schował więc flagę w sejfie.
Gdy do jednostki dotarła wiadomość o pacyfikacji kopalni Wujek i ofiarach śmiertelnych wśród górników, Niepsuj nie wytrzymał. Żołnierzom w batalionie rezerwowym rozdał przechowywane w sejfie ulotki i dołączył do nich list do Wojciecha Jaruzelskiego, w którym między innymi krytykował generała za to, że wysłał wojsko przeciwko narodowi.

Doniósł na niego najbliższy kolega, też dowódca plutonu. – Wiele nas w służbie łączyło, chociażby ambitne podejście do szkolenia – wspomina były chorąży. Żołnierze Wojskowej Służby Wewnętrznej zatrzymali Niepsuja 30 grudnia 1981 roku. W jego pokoju w jednostce znaleziono około 40 egzemplarzy ulotek, których nie zdążył rozdać żołnierzom. 

Zaczęła się karuzela aresztów śledczych. Najpierw w Zielonej Górze, potem we Wronkach, Sieradzu, Kaliszu, Wrocławiu i Strzelinie. Spotykał tam podobnych do siebie opozycjonistów, więźniów politycznych, skazanych tak jak on za naruszenie dekretu o stanie wojennym. Pamięta, że było wśród nich również trzech żołnierzy. Szeregowy służby zasadniczej z Dąbia Lubuskiego, podchorąży z okolic Leszna i jakiś żołnierz 6. Dywizji Powietrznodesantowej.

Zanim najbliżsi dowiedzieli się, że został aresztowany, szukali go przez kilka dni. W styczniu 1982 roku chorąży został osądzony w trybie doraźnym. Skazano go na trzy lata więzienia, zdegradowano i pozbawiono praw publicznych. Prokurator wniósł apelację i Izba Wojskowa Sądu Najwyższego podwyższyła wyrok do 4,5 roku. Wyszedł na wolność po 15 miesiącach. Chciano go zmusić do wyjazdu za granicę, ale bezskutecznie. Przez lata był zatrudniony w kamieniołomach w rodzinnym Strzegomiu. Praktycznie pracuje tam do dziś. Ma własną firmę. Prowadzi niewielki zakład elementów surowo łupanych.

W 1991 roku Prokuratura Generalna skierowała wniosek o rewizję nadzwyczajną w jego sprawie, jednak Izba Wojskowa Sądu Najwyższego odrzuciła go ze względów proceduralnych. W końcu sąd wojskowy uchylił obydwa wyroki na Niepsuja i uznał go za niewinnego. Dziś, po 30 latach od tamtych wydarzeń, nadal uważa, że postąpił wówczas słusznie. – Gdybym miał więcej doświadczenia, to nie dałbym się tak łatwo zatrzymać. Uciekłbym do podziemia i dalej prowadził działalność – deklaruje.

Dotychczas historycy nie uwzględnili w swoich badaniach poszkodowanych przez stan wojenny wojskowych. Można mieć pewność, że takich przypadków, jak te opisane, było po 13 grudnia 1981 roku znacznie więcej.

Włodzimierz Kaleta, « Polska Zbrojna »