Bolesław Kontrym i inni Bohaterowie Polaków.

Uroczystości Polaków pod tablicą upamiętniającą zamordowanych Policjantów na froncie Komendy Stołecznej Policji. Widoczna wrogość decydentów w Policji dbania o dobro wspólne spotkała się z jednoznacznym zachowaniem Polaków którzy pamiętają o swoich Bohaterach, a których władza nazwała fałszywie żołnierzami wyklętymi.

Bolesław Kontrym to symbol pokolenia II RP, które oddało życie za ojczyznę. Urodził się w 1898 r. na Wołyniu w rodzinie powstańców listopadowych i styczniowych. W 1915 r. wstąpił do armii carskiej, a w 1918 r. do powstałego w Rosji II Korpusu Polskiego. Aresztowany i wcielony do Armii Czerwonej walczył m.in. na froncie fińskim, trzykrotnie za męstwo odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru.

W 1922 r. rozpoczął pracę dla polskiego wywiadu. Kiedy poczuł się zagrożony, wysłał do Polski – dzięki lewym papierom dostarczonym przez poselstwo RP – matkę, żonę i dwuletniego synka Władysława. Wkrótce – po sfingowaniu swojej śmierci – sam dołączył do nich, nielegalnie przekraczając granicę sowiecko-polską.

Cichociemny od akcji specjalnych

Zweryfikowany w stopniu porucznika rozpoczął pracę w Straży Granicznej. Wobec jej likwidacji w lipcu 1923 r. automatycznie przeszedł do Policji Państwowej. Podczas służby na Kresach Wschodnich II RP pewnego dnia zniknął jeden z jego podwładnych, a po kilku dniach odnalazł się w więzieniu NKWD w Mińsku. Porucznik Kontrym długo się nie zastanawiał. Pod osłoną nocy, wraz z kilkuosobowym oddziałem, wypuścił się kilka kilometrów w głąb Rosji, z zaskoczenia zaatakował sowiecki posterunek, a całą jego załogę aresztował i przeprowadził z workami na głowach na polską stronę. Tu oficjalnie aresztował jako sowieckich szpiegów. Po kilku tygodniach nastąpiła wymiana jeńców.

Bolesław Kontrym w policji zwalczał nie tylko pospolitych przestępców, ale również sowiecką agenturę. Właśnie za tę działalność został po wojnie zamordowany przez komunistów.

Po wojnie obronnej 1939 r. przedostał się na Zachód. Dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych i francuskim Croix de Guerre ze srebrną gwiazdą. W nocy z 1 na 2 września 1942 r. jako cichociemny zrzucony został do kraju. Awansowany do stopnia kapitana wkrótce został jednym z dowódców akcji sabotażowo-dywersyjnej „Wachlarz”. Przygotował np. przeprowadzoną 18 stycznia 1943 r. brawurową akcję odbicia więźniów w Pińsku. Kontrym kierował Centralą Służby Śledczej Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa (podziemną policją) i dowodził 40-osobowym specjalnym oddziałem bojowym „Sztafeta – Podkowa”, który chronił Delegaturę Rządu oraz wykonywał wyroki wojskowe i cywilne sądów specjalnych Polskiego Państwa Podziemnego na niemieckich agentach, konfidentach gestapo i szmalcownikach.

„Miejscem naszym jest ojczyzna”

W Powstaniu Warszawskim dowodził odcinkiem obejmującym ulice: Królewską, Kredytową oraz pl. Małachowskiego. Był czterokrotnie ranny, ale jego reduta została do końca utrzymana. Przeprowadzony przez Kontryma szturm na PAST-ę 4 sierpnia 1944 r. zakończył się sukcesem. 27 sierpnia 1944 r. został odznaczony Krzyżem Walecznych (trzecim w swoim życiu), a 15 września 1944 r. Virtuti Militari kl. V.

Żołnierze kpt. „Żmudzina” zapamiętali, że oprócz szaleńczej wręcz odwagi, był stanowczy i wymagający, ale też ojcowski wobec młodych podkomendnych. Po kapitulacji powstania więziony był w kilku obozach jenieckich. Kiedy szczęśliwie udało mu się z nich wyjść, wstąpił do 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka, otrzymując kilka odznaczeń: Bojowy Znak Spadochronowy, angielski medal Campaign Star, Medal Wojska (dwukrotnie), angielski The War Medal, Odznakę Honorową za Rany.

Do kraju wrócił w czerwcu 1947 r. Jego syn Władysław Kontrym wspominał słowa ojca, że „żadna emigracja nie budowała Polski i miejscem naszym jest Ojczyzna”. Został szefem działu administracyjno-gospodarczego w Centralnym Zarządzie Państwowego Przemysłu Fermentacyjnego.
Od początku śledzony był przez Informację Wojskową. 13 października 1948 r. wywołano go z pracy na rzekome spotkanie służbowe, po czym wywieziono w nieznanym kierunku. O aresztowaniu Bolesława rodzina dowiedziała się od jego starszego brata Konstantego (generała Armii Czerwonej, do Polski przybył razem z berlingowcami), który kilka dni później dostał polecenie natychmiastowego powrotu do ZSRS. Po latach do rodziny w Polsce dotarła wiadomość, że Konstanty Kontrym zmarł w szpitalu w Moskwie w 1967 r. przy „skomplikowanym zabiegu chirurgicznym”.

Zdolny oficer śledczy

Po aresztowaniu ślad po „Żmudzinie” urywa się na blisko cztery lata. Dopiero w 1952 r. – już po wyroku – rodzina dostała pierwsze kartki z katowni przy ul. Rakowieckiej.

Józefowi Wesołowskiemu, współwięźniowi z celi, Kontrym opowiadał, że po aresztowaniu trafił do jakiegoś więzienia pod Warszawą, gdzie dowieziono go z zawiązanymi oczami. Był tam poddany wyrafinowanym torturom: deptano mu palce, wzywano co 15 minut na przesłuchanie, wlewano do celi kubły wody, którą musiał łyżką zbierać do toalety. Dziś wiemy, że mówił o tajnym areszcie MBP w Miedzeszynie.

„Żmudzina” katował śledczy Edmund Kwasek, funkcjonariusz Grupy Specjalnej MBP. W czasie wojny należał on do PPR i AL, potem był ubekiem w Kielcach, Gdańsku i Warszawie, w „odrodzonej” III RP skazany został w tzw. procesie Humera razem z 12 innymi śledczymi bezpieki na karę kilkuletniego więzienia. Nie odbył jej „ze względu na zły stan zdrowia”.

Kwaska więźniowie zapamiętali jako jednego z najgorszych oprawców. Jeden z nich, zrehabilitowany w 1957 r., wspominał: „Mając jeszcze w pewnym stopniu zachowane poczucie rzeczywistości i opory psychiczne, nie chciałem przyznać się do stawianego mi zarzutu współpracy z Niemcami, jak też nie chciałem obciążać współpracą innych osób […]. Różański odparł na to, w obecności Kwaska i Światły, że jeśli nie potwierdzę tych faktów, zostanę zabity i tak pogrzebany, że śladu po mnie nie będzie. Mimo że od tego dnia byłem ciągle i bez przerwy bity, przy czym zaczęto bić mnie kablem w pięty i stopy, zadając mi w ten sposób potworne cierpienia przez kilka następnych dni, nie chciałem przyznać się do stawianych mi zarzutów, godząc się nawet na pozbawienie mnie życia, by w ten sposób ujść dalszym torturom. […] W czasie jednego z przesłuchań Kwasek w czasie pastwienia się nade mną wybił mi pięścią 10 zębów w górnej szczęce i 6 zębów w szczęce dolnej”.

Ober ubek Józef Różański w opinii służbowej napisał: „Mjr Kwasek. Zdolny oficer śledczy. Może trochę zarozumiały, z tendencją efekciarstwa”. Kwasek zmarł w 2002 r. w Warszawie.

Całkowicie uniewinniony

Postanowiony na szczytach władzy wyrok śmierci formalnie wydał 26 czerwca 1952 r. Sąd Wojewódzki dla m.st. Warszawy pod przewodnictwem Czesława Kosima. Podczas procesu Kontrymowi zarzucono „działanie na szkodę narodu polskiego w okresie od roku 1925 do września 1939 r. przez przyczynianie się do rozbijania ruchu robotniczego i dręczenie działaczy komunistycznych, oraz że w okresie od września 1942 r. do sierpnia 1944 r., idąc na rękę władzy hitlerowskiego państwa niemieckiego, działał na szkodę narodu polskiego”. Bolesław Kontrym sześć miesięcy czekał na wykonanie wyroku w celi śmierci. Nawet wtedy się nie załamał. Listy do matki i syna pełne są miłości i troski o najbliższych, ale również optymizmu i wiary, że zostanie ułaskawiony.

Wyrok na „Żmudzinie” zatwierdził Sąd Najwyższy, a Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Sporządzony w więzieniu przy ul. Rakowieckiej protokół wykonania kary podaje, że zgon nastąpił 2 stycznia 1953 r. przez powieszenie.

3 grudnia 1957 r. ten sam sąd wojewódzki tym razem stwierdził, że „część świadków obciążających go [Kontryma] w czasie procesu w 1952 r. obecnie zeznała, że byli wówczas terroryzowani przez pracowników UB. Przed sądem odwołali swoje zeznania i w swoich procesach rehabilitacyjnych także zostali uniewinnieni”. A Bolesław Kontrym „dzielnie, mężnie walczył z okupantem i był jednym z najodważniejszych członków Armii Krajowej. Uniewinnienie stanowi Dlań akt pełnej rehabilitacji i przywraca mu honor i cześć, a Jego Rodzinie moralną satysfakcję”.

Szczątki Bolesława Kontryma zostały odnalezione 24 maja 2013 r. w dole śmierci na Łączce Powązek Wojskowych w Warszawie.

Imie Jego 44