O Radosławie Sikorskim i Bogdanie Borusewiczu

Claudiu wraca w trumnie, a przed domem po trzy wozy transmisyjne z każdej strony,

 dziennikarze szaleją.”

 Małgorzata Rejmer, „Umrę jako kamień”; „Gazeta Wyborcza – Duży Format”, 2011.12.04

 Szanowni Państwo,

Treść kieruję do Państwa w interesie społecznym. Jest o niebezpiecznej w możliwych dla nas jej skutkach obłudzie przedstawicieli najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej.

Jest o tym, jak funkcjonariusze publiczni z Krakowa nie tylko mordowali przez ponad cztery miesiące prowadzącego słuszny protest głodowy w Areszcie Śledczym w Krakowie 33-letniego Rumuna Claudiu Crulica, ale żeby im nikt nie przeszkodził w osiągnięciu celu, pozbawili go wszelkich możliwości ratunku ukrywając prowadzony przez niego protest przed ambasadą Rumunii w Polsce oraz nie wysyłając listu, który napisał do matki, żeby go ratowała.

Po głodowej śmierci C. Crulica umorzyli postępowanie przeciwko niemu z powodu … jego śmierci.

Ponieważ szlachetni bojownicy o prawa człowieka i wartości demokratyczne w państwach całej Europy marszałkowie Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Radosław Sikorski Bogdan Borusewicz potępiają władze Rosji za zamordowanie B. Niemcowa, a Sejm w jednogłośnie przyjętej uchwale wyraził oczekiwanie, żeokoliczności śmierci rosyjskiego opozycjonisty zostaną wyjaśnione, a sprawcy nie pozostaną bezkarni, proszę, żeby Adresaci niniejszego e-mail’a, przedstawiciele mediów skierowali po jego lekturze wnioski do ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka i prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o doręczenie Państwu informacji publicznej w postaci informacji, w jakich instytucjach wymiaru sprawiedliwości i na jakich stanowiskach są obecnie zatrudnione, w styczniu 2008 r. asesor Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód Katarzyna Duda oraz asesor Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Barbara Sikora, a także powołany w grudniu 2007 r. na prokuratora apelacyjnego w Krakowie Marek Jamrogowicz.

Po zamordowaniu przez nieznanych sprawców rosyjskiego opozycyjnego polityka Borysa Niemcowa niektórzy z polskich polityków korzystają z okazji by zaprezentować siebie w roli europejskich liderów w walce o prawa człowieka, demokrację itp. itd. Powszechne jest – jakby w dobrym tonie – obwinianie przez polityków oraz przedstawicieli mediów głównego nurtu, prezenterów wiadomości telewizji publicznej i telewizji komercyjnych, za mord władz Rosji.

Ani to uczciwe, ani mądre. W przypadku polityków, mężów stanu ponoszących odpowiedzialność za 35 milionów żyjących w kraju sąsiadującym z Rosją Polaków – 3 miliony wyjechały w ostatnich latach z Polski, której 84 proc. obywateli uważa się według informacji rozpowszechnianych przez prezydenta B. Komorowskiego za szczęśliwych – a nie klientów magla, głupie i nieodpowiedzialne. W pełni zgodne jednak z linią prezentowaną obecnie przez m.in. psy wojny, jak poseł Janusz Palikot słusznie moim zdaniem nazywa prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetynę i zdaniem „Faktu” „oczy i uszy” B. Komorowskiego w rządzie Ewy Kopaczi, ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka – ja bym do nich dodał jeszcze m.in. Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego, Jarosława Kaczyńskiego i paru innych – zarzucając im, że: „Próbują wpuścić Polskę w bezpośredni konflikt z Rosją.”ii

Trzeba patrzeć uważnie, co robią psy wojny i słuchać, co – ubrani w maski szlachetnych bojowników o prawa człowieka i wartości demokratyczne – artykułują.

Nie jestem politykiem, trudno mi ocenić, czy rację mają ci, którzy twierdzą, że Rosja pod rządami W. Putina jest dla nas ogromnym – w tym, jak mówią, przez m.in. możliwe zrzucenie bomby atomowej na Warszawę – zagrożeniem, a Niemcy pod przywództwem A. Merkel są naszymi przyjaciółmi, czy też na czym innym polega prawda co do naszych z nimi relacji oraz ich wobec nas zamiarów.

Mam jednak prawo nie ufać obłudnikom. Jest to chyba nawet moim, w trosce o moje i moich bliskich bezpieczeństwo, obowiązkiem. Ze skutkiem w postaci prezentowania przedstawicielom opinii publicznej dowodów,groźnej dla nas wszystkich obłudy polityków, których zachowania mają wpływ na nasze losy.

Ponieważ sprzeciw wobec linii prezentowanej przez parlament i rząd jest traktowany jako nieuprawnione ingerowanie w decyzje polityków wybranych w demokratycznych wyborach – dlatego, tj. żebyśmy ich legitymizowali frekwencją wyborczą, namawiają nas przed każdymi wyborami do uczestnictwa w nich – w niniejszym e-mailu przedstawię dowody zatrważającej, przerażającej obłudy, hipokryzji dwóch najwyższych rangą po prezydencie polityków w Polsce. Ich rzeczywistego, potwierdzonego zachowaniami w podobnych sytuacjach stosunku do najważniejszego celu ich służby publicznej, tj. do człowieka oraz do wartości, w tym tzw. „unijnych” i zasad, które ponoć im drogowskazami.

Będzie o Radosławie Sikorskim i Bogdanie Borusewiczu.

Po tym, gdy zamordowano rosyjskiego opozycjonistę Borysa Niemcowa marszałkowie Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej „zagrzmieli”.

Jak podają media Radosław Sikorski był: „osobiście wstrząśnięty morderstwem”. Zgłosił zatem akces do „klubu” „selektywnie wstrząsanych” funkcjonariuszy publicznych Rzeczypospolitej Polskiej.

Gdy władze Rosji nie wyraziły zgody marszałkowi Senatu Bogdanowi Borusewiczowi na uczestnictwo w uroczystościach pogrzebowych ten powiedział: Chciałem złożyć hołd dla zamordowanego Borysa Niemcowa, dla wszystkich Rosjan, którzy tak myślą jak on, ale przed chwilą dowiedziałem się, że władze rosyjskie nie wpuszczą mnie na pogrzeb do Moskwy.”

Ostatecznie Polskę reprezentowali, przedstawiciel prezydenta B. Komorowskiego Jan Lityński i Konrad Pawlik, wiceszef MSZ. Nad trumną odczytano list marszałka Senatu, Bogdana Borusewicza: „Chciałem na grobie Niemcowa powiedzieć Rosjanom, że Polacy chcą kontaktów z Rosjanami, kulturą rosyjską, chcą współpracy gospodarczej i naukowej, ale nie zgadzają się aby Rosja była państwem rewizjonistycznym, prowadziła agresywną wojnę, podważała ład europejski ». Wczoraj przed wyjazdem na uroczystości pogrzebowe dowiedziałem się od przedstawiciela władz rosyjskich, że nie zostanę wpuszczony do Rosji. Nie będę mógł pochylić czoła i złożyć hołd Borysowi Niemcowowi. Rosja Putina nie tylko nie chciała słuchać Niemcowa, ale także nie chce słuchać innych.”

Ze strony innych państw w uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli – zgodnie z protokołem dyplomatycznym – ich ambasadorowie w Rosji.

Celem dokonania oceny szczerości postawy oraz intencji marszałków Sejmu i Senatu proponuję cofnąć się w czasie o 6 lat. To nie jest odległy czas, jeśli wziąć pod uwagę, że będzie o zbrodni – art. 7 k.k.:„§ 1. „Przestępstwo jest zbrodnią albo występkiem. § 2. Zbrodnią jest czyn zabroniony zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3 albo karą surowszą.” – tj. zabójstwie dokonanym przez funkcjonariuszy publicznych Rzeczypospolitej Polskiej ze szczególnym okrucieństwem na niewinnym przypisanych mu czynów człowieku.

Karalność zabójstwa ustaje po 30 latach od jego popełnienia.

W dniu 18 stycznia 2008 r. zmarł w szpitalu MSWiA w Krakowie wywieziony kilkanaście godzin wcześniej z Aresztu Śledczego w Krakowie 33-letni obywatel Rumunii Claudiu Crulic.

Radosław Sikorski był wtedy ministrem spraw zagranicznych, a Bogdan Borusewicz marszałkiem Senatu.

C. Crulic skonał z głodu. Ważył 27 kilogramów. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska informowała media:

 „Powodem śmierci aresztanta było zapalenie płuc i mięśnia sercowego

 u osoby skrajnie wyczerpanej długotrwałą głodówką »

 Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska

Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski powiedział:

 „To straszne. Ktoś protestuje w sposób ostateczny, bo sięga po głodówkę.

 W cywilizacji zachodniej, do której należymy, tego typu protest wywołuje popłoch w otoczeniu (…), tu zapanowała zupełna obojętność. W takiej sytuacji powinny zareagować wszystkie służby.

 On umarł z głodu zupełnie tak jak – przepraszam, za to co powiem – w Auschwitz.« 

 Janusz Kochanowski, Rzecznik Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej

Inne czasy, a metody działania funkcjonariuszy te same…

Nie SS-mani zamordowali C. Crulica ze szczególnym okrucieństwem – kibicując przez kilka miesięcy jego konaniu w męczarniach śmierci głodowej – ale SSR, SSO, SSA i prokuratorzy, czyli same autorytety moralne o nieskazitelnych charakterach demokratycznego państwa prawnego zapewniającego każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.

 „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym,

 urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.”

 Artykuł 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

 „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.”

 Artykuł 38 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

Claudiu Crulic, przemieszkujący w Krakowie Rumun, został skazany nieprawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia. Twierdził, że nie popełnił przypisanego mu czynu i w dniu 10 września 2007 r. przyjechał do Polski, żeby uczestniczyć w mającej się odbyć tego dnia w Sądzie Okręgowym w Krakowie rozprawie apelacyjnej od skazującego go wyroku.

Nie dopuszczono do tego, żeby rozprawa się odbyła.

Kilka godzin przed jej rozpoczęciem Rumuna zatrzymano i został umieszczony w Areszcie Śledczym w Krakowie pod zarzutem dokonania w dniu 11 lipca 2007 r. kradzieży portfela znanemu, jak podawały media, sędziemu z Krakowa, a w dniu 12 lipca 2007 r. kwoty 22,5 tys. zł wykorzystaniem znajdujących się w portfelu kart bankomatowych.

Ponieważ wiedział, że nie był sprawcą żadnego z w.w. czynów, natychmiast, w dniu umieszczenia go w areszcie, tj. 10 września 2007 r. rozpoczął protest głodowy. Wyjaśniał, że go wtedy, gdy popełniano przypisane mu przestępstwa nie było w… Polsce.

W dniu 17 stycznia 2008 r. wywieziono go, w stanie skrajnego wyczerpania, do szpitala. Kilkanaście godzin później zmarł.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska wygłosiła jej standardowe:

 „Żadnych zaniedbań prokuratury w tej sprawie nie było.

 (…) Zebrany w sprawie materiał dowodowy potwierdzał fakt popełnienia przez niego czynów,

 które są mu zarzucane, stąd nasz akt oskarżenia.

 Bogusława Marcinkowska;Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie

A potem okazało się, że jednak były zaniedbania prokuratury. Ogromne! Okazało się, że zamordowano niewinnego człowieka.

Rumun nie kłamał zanim skonał. Rzeczywiście w dniu popełnienia przypisanego mu czynu nie było go w Polsce. Był w Mediolanie. Tym we Włoszech.Ustaliła to dziennikarka „Tygodnika Powszechnego” Małgorzata Nocuń.

Mająca na wszystko zawsze dobrą dla prokuratury odpowiedź rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska takie prezentowała uzasadnienie dla jej linii obrony prokuratorów czyli stanowiska, że:

„Żadnych zaniedbań prokuratury w tej sprawie nie było.”

TP” rozmawiał z pilotką autobusu, która twierdzi, że znała Crulica, bo był częstym pasażerem jej firmy (we Włoszech mieszka jego matka i siostra). I że 10 lipca o 14.20 wsiadł w Krakowie do autobusu. Na liście pasażerów odznaczono jego nazwisko. Pilotka nie została przesłuchana przez prokuratora. Dlaczego?

 Rzeczniczka krakowskiej prokuratury Bogusława Marcinkowska mówi, że prokuratura pisemnie zwróciła się w tej sprawie do biura podróży. – Odpowiedziano nam, że nie wykluczają możliwości, by z tym biletem mogła wyjechać inna osoba. Nie było więc konieczności podejmowania innych kroków – odpowiada Marcinkowska.

 Jednak jak podaje „TP”, na pytanie prokuratury, czy Crulic kupił bilet i czy był pasażerem autokaru jadącego do Włoch, przewoźnik odpowiedział twierdząco.

 Źródło: „Gazeta Wyborcza Gazeta.pl”, 9 kwietnia 2008 r., cały tekst: http://wyborcza.pl/1,76842,5105286.html#ixzz3TmM2Sbzt

Nie było więc konieczności … Dlaczego jej nie było, jeśli: „na pytanie prokuratury, czy Crulic kupił bilet i czy był pasażerem autokaru jadącego do Włoch, przewoźnik odpowiedział twierdząco.?

Trzeba przypomnieć, że ustawodawca takie postawił zasadnie przed śledczymi, co do oceniania dowodów:

 „Organy postępowania kształtują swe przekonanie na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania

 oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego.”

 Artykuł 7 Kodeksu postępowania karnego

W sprawie przeciwko C. Crulicowi śledczy z całą pewnością dokonali dowolnej, a nie swobodnejoceny dowodów.

Tak ostatnie dni w życiu 33-letniego człowieka opisała Małgorzata Rejmer w artykule zamieszczonym w „Gazecie Wyborczej”: „Świadectwo lekarskie z 3 stycznia 2008 r. oznajmia, że pacjent jest w stanie złym, wyniszczony i odwodniony, zimny jak kamień, temperatura: 35., stopnia. Pacjent został poinformowany, że docelowo głodówka może skończyć się śmiercią, informację do wiadomości przyjął, przyjąć płynów nie zamierza. Uprasza się sąd o wyrażenie zgody na przymusowe nakarmienie pacjenta. Claudiu nie da się już nakarmić. Jego ciało jest tak wyniszczone, że nie ma dla niego ratunku. Papier wędruje z biurka na biurko.

9 stycznia 2008 r. sąd oznajmia, że na przymusowe karmienie pacjenta zgodę wyraża. Papier znów podróżuje z biurka na biurko. Świadectwo lekarskie z 11 stycznia 2008 r. oznajmia, że stan pacjenta uległ pogorszeniu, tętno słabe napięte, temperatura kamienia i w związku z brakiem decyzji sądu co do zgody na przymusowe leczenie informuje się, że w dniu dzisiejszym zostaną podjęte procedury mające na celu ratowanie życia obywatela rumuńskiego. Sąd rozważa te wszystkie okoliczności zaawansowanej agonii i 12 stycznia 2008 r. decyduje, że osadzony w areszcie śledczym winien być niezwłocznie zwolniony. Niezwłoczność trwa kolejne pięć dni. 17 stycznia 2008 r. sąd orzeka, że Crulic nie może być leczony w warunkach aresztu. Albowiem jest w stanie ogólnym bardzo ciężkim: skrajnie wyniszczony, z nasilonymi zanikami mięśniowymi i przykurczami stawowymi z powodu wielotygodniowej głodówki. Kamienne ciało Crulica zostaje przewiezione karetką do szpitala. Świadectwo lekarskie: rokowania bardzo poważne, pogłębianie się zaburzeń może doprowadzić do zgonu.

Po 16 godzinach lekarz pochylony na łóżkiem Crulica stwierdza zgon. Matka Claudiu Crulica, której zostają okazane zwłoki nie będzie mogła uwierzyć, że to, co widzi, to jej syn.”

Źródło: Małgorzata Rejmer, „Umrę jako kamień”; „Gazeta Wyborcza – Duży Format”, 2011.12.04

Prawdziwych twardzieli miał za przeciwników bezbronny wobec ich barbarzyństwa, bo zamknięty za murami i kratami aresztu niewinny przedstawionych mu zarzutów człowiek. Nawet okres bożonarodzeniowo-noworoczny nie zmiękczył ich – autorytetów moralnych o nieskazitelnych charakterach – serc. Zamordowano go w oparciu o domniemanie winy, co tak opisała A. Rejmer: „ – Claudiu Crulic wytoczył polskiemu wymiarowi sprawiedliwości wojnę – mówi z kolei Anca Damian. – On w jakiś niepojęty, idealistyczny sposób wierzył, że skoro jest niewinny, to prawda zwycięży, ktoś wreszcie połączy wszystkie fakty w całość i okaże się, że zaszła pomyłka. – Myślę, że zdawał sobie sprawę, że umiera, wiedział, że jest już za późno, ale do końca wierzył, że zostanie oczyszczony z zarzutów.– Jest jeszcze coś dużo poważniejszego niż obojętność: pewność wszystkich ludzi dookoła Crulica, że jest winny i że oni mają rację – mówi Elena Vladareanu. – Nikt nie wziął pod uwagę tego, że podczas procesu mógł zostać popełniony błąd.

Wszyscy założyli domniemanie winy zamiast domniemania niewinności.

Ma alibi: twierdzi, że wsiadł w autobus biura podróży Jordan i że informację tę można sprawdzić. Faktycznie, prokuratura wysyła pismo do biura w tej sprawie. Odpowiedź jest następująca: tak, wystawiono bilet na nazwisko Claudiu Crulic, kierunek Mediolan, wyjazd z Polski 10 lipca. Tak, przed rozpoczęciem podróży pracownik sprawdza paszport i bilet pasażera. Tak, istnieje możliwość, że pasażer przekroczy granicę Polski na bilecie imiennym innej osoby. I taka odpowiedź satysfakcjonuje prokuraturę.

Alibi Crulica zostaje uznane za « nie mające znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy ».
Już po śmierci Claudiu Crulica dziennikarka « Tygodnika Powszechnego » Małgorzata Nocuń dociera do pracownicy biura podróży Jordan, która jechała 10 lipca do Mediolanu.
Kobieta stwierdza, że owego dnia Claudiu Crulic był jedynym pasażerem, który wsiadł do autokaru na przystanku Dworzec Główny – zapamiętała go, bo jeździł tą linią wiele razy. Wysiadł dopiero we Włoszech, następnego dnia.

Źródło: Małgorzata Rejmer, „Umrę jako kamień”; „Gazeta Wyborcza – Duży Format”, 2011.12.04

Wirtualna Polska informowała: Rumun Claudiu Crulic, który zmarł po prowadzonej w krakowskim areszcie głodówce, mógł być niewinny. Gdy doszło do przestępstwa, za którego rzekome popełnienie trafił za kraty, prawdopodobnie w ogóle nie było go w Polsce. Prokuratura zlekceważyła jednak ten trop.

Tygodnik Powszechny” dotarł do świadka, który twierdzi, że w dniu popełnienia przestępstwa Crulic podróżował autobusem do Włoch. Dowodem jest bilet autobusowy wykupiony na podróż z Krakowa do Mediolanu datowany na 10 lipca. Przestępstwo, o które oskarżono Rumuna, popełniono 11 lipca 2007 r. W czasie śledztwa Crulic chciał, aby do akt jego sprawy dołączono ten bilet. Redakcja „Tygodnika” posiada kopie tego biletu oraz listy pasażerów.

26 listopada 2007 prokuratura zwróciła się do biura podróży Jordan, które wystawiło bilet, z prośbą o potwierdzenie wersji Rumuna. Organy ścigania pytały, czy Crulic kupił bilet, czy wsiadł do autokaru i czy opuścił Polskę. Na dwa pierwsze padła odpowiedź twierdząca. Na trzecie pytanie biuro podróży także odpisało, że nic nie wskazuje na to, by Crulic nie przekroczył polskiej granicy.

Dzień później prokuratura przesłała kolejne pytania. Chciała wiedzieć, czy przed podróżą pracownik weryfikuje dane pracowników. Jordan odpowiedział twierdząco i w załączeniu przesłał bilet Crulica. Na tym kontakt prokuratury z biurem podróży się zakończył.

Tygodnik Powszechny” dotarł do pracownicy biura podróży Jordan, która 10 lipca 2007 r. była pilotką kursu do Mediolanu i znała Crulica – był częstym pasażerem na tej trasie. Kobieta pamięta, iż 10 lipca o godzinie 14.20 na przystanku Kraków Główny wsiadł tylko jeden pasażer – był nim Claudiu Crulic.

Twierdzi, że nie mogłaby pomylić go z nikim innym i wpuścić na jego bilet kogoś innego. Prokuratora nie przesłuchała pilotki jako świadka.

Źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Rumun-ktory-zaglodzil-sie-na-smierc-w-areszcie-byl-niewinny,wid,9836828,wiadomosc.html?ticaid=114781

Mimo zatem, że C. Crulic od dnia umieszczenia go w areszcie, tj. od 10 września 2007 r. informował prokuraturę, że go w dniu popełnienia przypisanych mu kradzieży nie było w Polsce oraz chciał, aby do akt jego sprawy dołączono bilet poświadczający jego wiarygodność, to prokuratora „poszła tym tropem”… dwa i pół miesiąca później, w dniu 26 listopada 2007 r.

Gdy biuro podróży potwierdziło informacje C. Crulica, to… „Prokuratora nie przesłuchała pilotki jako świadka.”

To dlatego na pytanie zadane po śmierci Rumuna: „Czy prokuratura przesłucha teraz pilotkę?” dziennikarze usłyszeli z ust rzecznik Prokuratury

 Bogusława Marcinkowska: „- Śledztwo dotyczy okoliczności zgonu, a nie kradzieży.”

 Źródło: „Gazeta Wyborcza Gazeta.pl”, 9 kwietnia 2008 r., cały tekst: http://wyborcza.pl/1,76842,5105286.html#ixzz3TmM2Sbzt

Sprawę zgonu Rumuna „posprzątał” później z korzyścią dla prokuratorów i sędziów prokurator Piotr Kosmaty.

Zanim aktem oskarżenia z czerwca 2009 r. usatysfakcjonował prokuratorów i sędziów, w dniu 27 lutego 2008 r. asesor Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Barbara Sikora wydała postanowienie o umorzeniu postępowania przeciwko C. Crulicowi.

Na jakiej podstawie? Z powodu … zgonu podejrzanego.

Cel uświęca środki.

Gdy prokuratura zwróciła się pismem z dnia 26 listopada 2007 r. do biura turystycznego Jordan z wnioskiem o potwierdzenie wersji C. Crulica, że on w dniu 10 lipca 2007 r. wyjechał z Polski, Rumun od dwóch i pół miesiąca, tj. od 10 września 2007 r. prowadził w Areszcie Śledczym w Krakowie protest głodowy.

Gdy biuro podróży potwierdziło wersję C. Crulica za późno było na wypuszczenie go z Aresztu.

Świat by zobaczył, do jakiego stanu doprowadzili go prokuratorzy o nieskazitelnych charakterach z Krakowa. Stan jego zdrowia był już wtedy zapewne fatalny. Być może zmarłby z powodu nieodwracalnych zmian w organizmie.

Gdyby przeżył, żądał by zapewne odszkodowania. Mógłby założyć sprawę przeciwko Polsce w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

Zapadła zatem zapewne decyzja, że lepiej będzie – przez wzgląd na „dobro wymiaru sprawiedliwości” i „dobro systemu prawnego” – jeśli skona.

A potem… się umorzy sprawę.

Stąd stanowisko prokuratury w końcu listopada 2007 r., które tak opisała Wirtualna Polska:

 „(…) Na tym kontakt prokuratury z biurem podróży się zakończył.

 (…) Prokuratora nie przesłuchała pilotki jako świadka.”

 Źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Rumun-ktory-zaglodzil-sie-na-smierc-w-areszcie-byl-niewinny,wid,9836828,wiadomosc.html?ticaid=114781

C. Crulica pozbawiono jakichkolwiek możliwości ratunku dla niego. „Gazeta Wyborcza” informowała:

 „Według « TP » rumuńska ambasada została poinformowana o aresztowaniu swojego obywatela, ale o prowadzonej przez niego głodówce już nie. Wśród rzeczy, które matka Crulica odebrała z krakowskiego aresztu, był niewysłany list adresowany do niej. W liście Crulic pisze, że prowadzi głodówkę, bo jest niewinny i że stan jego zdrowia jest zły.Dlaczego ten list nie został wysłany?
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,76842,5105286.html#ixzz3TmM2Sbzt

W podsumowaniu opisanych wyżej faktów wydaje się, że prokuratorzy założyli, że nie dopuszczą do rozpoznania jego apelacji od zdaniem Rumuna niesłusznie skazującego go wyroku, przez postawienie mu kolejnego zarzutu, a potem już tylko trzymali się swojej wersji.

Jeśli do przypisanej mu kradzieży doszło w dniu 11 lipca 2007 r., a zatrzymano go w dniu 10 września 2007 r., gdy przyjechał do Polski na w.w. rozprawę apelacyjną, to znaczy, że najpewniej przygotowywano się do jego zatrzymania przez kilka tygodni.

Okradziony” przez niego sędzia rozpoznał nawet w nim złodzieja.

A gdy okazało się, że C. Crulic pokrzyżował przeciwnikom ich wobec niego plany wyjazdem z Krakowa w dniu 10 lipca 2007 r., to ci, dopiero po dwóch miesiącach od jego zatrzymania sprawdzili jego wersję, a gdy okazała się prawdziwa, to go – po prostu – zamordowali.

Zamiast wypuścić go z aresztu, ratować jego zdrowie i życie.

To nie jest demagogia. To są fakty. Nikt nie zaprzeczy, że niewinny przedstawionych mu zarzutów 33-letni Rumun nie żyje, zagłodzony na śmierć przez swoich prześladowców.

Kierownik Zakładu Prawa i Polityki Penitencjarnej Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, członek Komisji Prawniczej Polskiej Akademii Umiejętności prof. dr hab. Zbigniew Hołda w taki sposób wskazał w kwietniu w 2008 roku winnych mordu: „Gdyby w tej sprawie przestrzegano przepisów polskiego prawa – począwszy od kodeksu postępowania karnego – to przebieg wydarzeń byłby następujący: we wrześniu 2007 r.: obojgu Rumunom /C. Crulicowi i jego partnerce – ZKE/ postawiono by zarzuty; akt oskarżenia – skoro policja zatrzymała ich na podstawie zebranych już w lecie dowodów – zostałby wniesiony do sądu w ciągu, powiedzmy, kilkunastu dni; a następnie, po jednej rozprawie, wydany byłby wyrok.

W sumie kilka tygodni… Tymczasowego aresztowania najpewniej w ogóle by nie było; przecież według prawa jest to środek dopuszczalny tylko w razie absolutnej konieczności, gdy inne środki, jak np. poręczenie majątkowe, nie wystarczają dla zabezpieczenia prawidłowego przebiegu procesu.

W każdym razie życie i zdrowie oskarżonego byłyby cały czas w centrum zainteresowania sądu. Szczególnie gdy oskarżony byłby zdesperowany.

Ale przepisów nie przestrzegano. Mieliśmy tymczasowe aresztowanie, chyba pochopne, z pewnością zaś wlokący się miesiącami proces, a w rezultacie i przedłużający się areszt. Mieliśmy też lekceważący stosunek do oskarżonego…

Trzeba jasno powiedzieć, że głównym odpowiedzialnym za śmierć oskarżonego jest tu sąd.

Jak to zresztą często w Polsce bywa, areszt tymczasowy zastosowany został chętnie, a następnie równie chętnie przedłużony. A tymczasem proces toczył się trybem u nas zwyczajnym, czyli ślamazarnie.

Areszt został wprawdzie uchylony, ale już pięć po dwunastej.

Obawiam się jednak, że sędziowie nie widzą swojej winy i nie czują wyrzutów sumienia. Kłopot w tym, że w Polsce są to często bezduszni biurokraci. A przecież powinni to być ludzie o najwyższych kwalifikacjach etycznych i fachowych, z życiowym doświadczeniem i umiejętnością dobrze zorganizowanej pracy. Oczywiście, swoją część winy ponoszą prokuratura i Służba Więzienna, które najwyraźniej się pogubiły i nie potrafiły zareagować adekwatnie i na czas. Ale, powtórzmy, głównym odpowiedzialnym za śmierć jest sąd.

Źródło:prof. dr hab. Zbigniew Hołda, Tygodnik Powszechny, kwiecień 2008 r.

Władze Rzeczypospolitej Polskiej „zamiotły sprawę pod dywan”. Tak ich reakcję – słusznie – przewidywał zresztą prof. Z. Hołda w kwietniu 2008 r.: „Po pierwsze – to tragiczne wydarzenie obnażyło znane słabości polskiego wymiaru sprawiedliwości: powolne, czasami wręcz ślamazarne śledztwa, a następnie nierychliwy sąd, połączone z tymczasowym aresztowaniem, nadużywanym – bo orzekanym przez sądy chętnie i łatwo, często po prostu pochopnie – i często niemal automatycznie przedłużanym. Okazało się m.in., że w innym postępowaniu karnym Claudiu Crulic – obywatel Rumunii, lecz mieszkaniec Krakowa – stawiał się posłusznie na wezwania. Ale nawet to nie dało sądowi do myślenia.Po drugie – pojawiły się niepokojące informacje, które rzucają cień na jakość śledztwa; oto nie został przesłuchany ważny świadek – pilotka autobusu firmy „Jordan”.

Pismo do tej firmy prokuratura wysłała dopiero po wielu tygodniach od zatrzymania podejrzanego. Z odpowiedzi wynika, że w dniu przestępstwa Rumun wyjechał do Włoch. Co więcej: pilotka fakt ten pamięta.

A więc, jak można się obawiać, wielki błąd prokuratury.

Mówiąc po ludzku, trudno się dziwić ogromnej determinacji pechowego cudzoziemca. Miał pewnie wielkie poczucie krzywdy i beznadziejności. Niewątpliwie sprawiał więc, jako więzień, kłopoty. Ale – to po trzecie – dziwi zagubienie Służby Więziennej, a także brak odpowiedniej reakcji sądu i sędziego penitencjarnego.

I po czwarte: polskie władze, inaczej niż rumuńskie, zdają się bagatelizować sprawę. Prokuratura, ustami swych rzeczników, próbuje (zaskakujące tłumaczenie powodów nieprzesłuchania pilotki) robić wrażenie, że sprawę rumuńskiej pary prowadzono dobrze. Rzecznicy sądów mówią niewiele.

Wygląda na to, że cała wina spadnie na owo ostatnie ogniwo, czyli na Służbę Więzienną.

A szkoda, bo sprawa bagatelna nie jest. Z obnażonym przez to dramatyczne zdarzenie słabościami trzeba po prostu energicznie walczyć. Czy minister sprawiedliwości i (ciągle) zarazem prokurator generalny/Zbigniew Ćwiąkalski – ZKE/dostrzega powagę sytuacji? W Rumunii dostrzegli.

Źródło: prof. dr hab. Zbigniew Hołda, Tygodnik Powszechny, kwiecień 2008 r.

Minister sprawiedliwości – prokurator generalny Zbigniew Ćwiąkalski nie stawił się nawet na posiedzenie Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka w sprawie śmierci C. Crulica. Gdy wiceprezes Transparency International Patryk Jastrzębski użył określenia zbrodnia dla scharakteryzowania czynu, jaki popełniono na C. Crulicu, skarcił go podwładny Z. Ćwiąkalskiego, wiceminister Marian Cichosz, wezwał, żeby nie budował demagogii na ludzkiej tragedii i rekomendował czekanie na werdykt niezawisłego sądu.

Skoro prokuratorzy i sędziowie zachowali się w opisany wyżej sposób, tj. przedłużali tymczasowe aresztowanie prowadzącego protest głodowy C. Crulica będąc w posiadaniu dowodów jego niewinności wydawać by się mogło oczywiste, że oni poniosą za nią odpowiedzialność.

„Dziennik” opublikował artykuł na ten temat pod tytułem: „Prokurator odpowie za śmierć więźnia”, w następstwie którego Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski skierował w czerwcu 2008 r. pismo do prokuratora apelacyjnego w Krakowie Marka Jamrogowicza o treści – Załącznik 1: „Warszawa, dnia 13 czerwca 2008 r. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich RPO-590541-II/08/PC Zespół Prawa Karnego Pan Marek Jamrogowicz Prokurator Apelacyjny w Krakowie /adres – ZKE/ W związku z treścią publikacji prasowej zamieszczonej w „Dzienniku” z dnia 29 maja 2008 r. pt: „Prokurator odpowie za śmierć więźnia” dotyczącej śmierci głodowej tymczasowo aresztowanego obywatela Rumunii Claudiu Cyrulicy, zwracam się z uprzejmą prośbą do Pana Prokuratora o poinformowanie Rzecznika Praw Obywatelskich o aktualnym stanie zarówno postępowania dyscyplinarnego prowadzonego przeciwko prokuratorowi podejmującemu decyzje w tej sprawie, jak i stanie postępowania przygotowawczego mającego wyjaśnić przyczyny śmierci wyżej wymienionego oraz ujawnić osoby za to odpowiedzialne. Zastępca Dyrektora Zespołu Dariusz Zbroja”
Źródło: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, sygn. RPO-590541-II/08/PC, pismo zastępcy dyrektora Zespołu

Prawa Karnego Biura RPO, Dariusza Zbroji z dnia 13 .06.2008 r. do prokuratora apelacyjnego w Krakowie Marka Jamrogowicza – Załącznik 1

Prokuratorzy i sędziowie nie ponieśli żadnej odpowiedzialności.

Oto informacja, jaką na temat śmierci Claudiu Crulica podał „Dziennik Polska Europa Świat” w wydaniu z dnia 9 kwietnia 2009r.: „Są zarzuty w sprawie obywatela Rumunii, który w proteście przeciwko niesprawiedliwym oskarżeniom prokuratury zagłodził się na śmierć w areszcie w Krakowie. Według śledczych do śmierci Claudiu Crulica przyczyniły się trzy osoby z kierownictwa szpitala więziennego, w którym leżał.

Crulic trafił do aresztu we wrześniu 2007 roku, bo młody asesor założył, że mężczyzna ukradł portfel jednemu z mieszkańców Krakowa. Nie sprawdził jego wersji, choć ten miał twarde alibi. Świadek potwierdził, że w dniu kradzieży portfela Rumuna nie było nawet w Polsce. Mimo to asesor zamknął go za kratami. Obcokrajowiec nie mógł się z tym pogodzić i rozpoczął w areszcie głodówkę, jak się później okazało tragiczną w skutkach. Zmarł 18 stycznia zeszłego roku w krakowskim areszcie przy ul. Montelupich.

Badająca sprawę Prokuratura Okręgowa w Krakowie uznała, że do zgonu mężczyzny przyczyniły się trzy osoby z kierownictwa szpitala więziennego. Jak? Nie pomogli Rumunowi, który w walce o oczyszczenie swego nazwiska konał z głodu. (…) Wszystkim grozi do pięciu lat więzienia. (…)

Żadnej kary nie poniósł natomiast asesor, który zamknął Rumuna w areszcie. – Nie dopatrzyliśmy się nieprawidłowości dających podstawę do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego – mówi Bożena Owsiak, rzecznik prokuratury w Tarnowie, która prowadziła śledztwo w tej sprawie.

Źródło: Mateusz Weber, Joanna Dargiewicz, „Trzy osoby odpowiedzą za śmierć z głodu w areszcie”, „Dziennik Polska Europa Świat”, 9 kwietnia 2009r., s. 10

Dlaczego sprawę niedopełnienia w Krakowie obowiązków przez asesora z Krakowa rozpoznawała Prokuratura w Tarnowie…?
Bo prokuraturą w Polsce zarządza tzw. „zrzut z Tarnowa” – patrz: tekst poniżej. Kiepskiej jakości to „zrzut”.

Na prokuratorów z korzeniami w Tarnowie mogą liczyć funkcjonariusze publiczni przestępcy, w tym mordercy.

Pismem z dnia 10 stycznia 2011 r. skierowanym do prokuratora apelacyjnego w Krakowie Artura Wrony – prokurator Marek Jamrogowicz został awansowany przez prokuratora generalnego A. Seremeta na pierwszego zastępcę prokuratora generalnego – złożyłem: „Szanowny Pan Artur Wrona Prokurator Apelacyjny Prokuratura Apelacyjna w Krakowie /adres – ZKE/

Dotyczy: Wniosek – na podstawie art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – o

  1. podanie mi imienia i nazwiska prokuratora Prokuratury Okręgowej w Krakowie, który sporządził akt oskarżenia w sprawie nieumyślnego doprowadzenia przez troje lekarzy aresztu w Krakowie do śmierci głodowej obywatela Rumunii Claudiu Crulica,
  2. podanie mi imienia i nazwiska prokuratorów Prokuratury Krajowej, którzy sprawowali nadzór nad prokuratorem, który sporządził akt oskarżenia, jak w p. II, 1.”

Źródło: Prokuratura Apelacyjna w Krakowie, sygn. Ap I IP1/11, pismo Z. Kękusia z dnia 10 stycznia 2011 r. do prokuratora apelacyjnego w Krakowie Artura Wrony

W odpowiedzi otrzymałem pismo o treści – Załącznik 2: „Prokurator Apelacyjny w Krakowie ApI IP1/11 Kraków, dnia 14 stycznia 2011 roku Pan Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/ W odpowiedzi na pismo z dnia 10 stycznia 2011 roku (data wpływu do Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie 12.01.2011r.) w sprawie udzielenia informacji ze śledztwa Prokuratury Okręgowej w Krakowie dot. okoliczności śmierci obywatela Rumunii Claudiu Crulica podaję, że akt oskarżenia w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Claudiu Crulica sporządził w dniu 29.06.2009 roku Prokurator Prokuratury Okręgowej w Krakowie Piotr Kosmaty.

O pozostałe żądane w piśmie informacje, dot. okresu w jakim obywatel Rumunii prowadził głodówkę, oraz podania nazwisk prokuratorów Prokuratury Krajowej nadzorujących bieg śledztwa, należy zwrócić się do właściwych jednostek organizacyjnych prokuratury, które posiadają te informacje. Artur Wrona.”
Dowód: Prokurator Apelacyjny w Krakowie ApI IP1/11 Kraków, pismo prokuratora Artura Wrony z dnia 14 stycznia

2011 roku – Załącznik 2

Trudno w to uwierzyć, ale prokurator Piotr Kosmaty rzeczywiście przedstawił zarzuty… nieumyślnego spowodowania śmierci Rumuna. W dodatku przedstawił je li tylko lekarzom ze szpitala w areszcie. Oskarżył:

1. Kierowniczkę ambulatorium Krystynę M. o to, że w okresie od 13 do 23 grudnia 2007 r. niedopełniła obowiązków i nie wystąpiła do sądu o wydanie zgody na przymusowe leczenie C. Crulica,

2. Dyrektora szpitala Katarzynę L. i ordynatora oddziału wewnętrznego Piotra S. o to, że od 3 do 11 stycznia 2008 r. nieumyślnie doprowadzili do śmierci C. Crulica ponieważ nie podjęli w porę decyzji o ratowaniu go w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.

  1. Tak, jakby z winy lekarzy C. Crulic został umieszczony w areszcie, a nie z winy prokuratorów, a z winy prokuratorów i sędziów w nim przetrzymywany do śmierci

Nie lekarze – jakby nie byli bez winy, bo powinni „poruszyć niebo i ziemię” w związku z głodówką C. Crulica – przede wszystkim niedopełnili obowiązków a prokuratorzy i sędziowie.

C. Crulic rozpoczął słuszny protest głodowy w Areszcie Śledczym w Krakowie w dniu 10 września 2007 r. Jak podała M. Rejmer: 17 stycznia 2008 r. sąd orzeka, że Crulic nie może być leczony w warunkach aresztu. (…) Kamienne ciało Crulica zostaje przewiezione karetką do szpitala. (…) Po 16 godzinach lekarz pochylony na łóżkiem Crulica stwierdza zgon.”

Źródło: Małgorzata Rejmer, „Umrę jako kamień”; „Gazeta Wyborcza – Duży Format”, 2011.12.04

Powyższa informacja wymaga sprostowania… C. Crulic nie był leczony w warunkach aresztu. Gdy go umieszczono w areszcie nie wymagał leczenia. On był w areszcie mordowany. Konsekwentnie, ze stoickim spokojem, przez kilka miesięcy. Przez prokuratorów i sędziów.

Zdaniem dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Krakowie Zygmunta Lizaka, sprawa wyglądałaby inaczej, gdyby osadzony pozostawał do dyspozycji jego służb. „Aresztant pozostawał do dyspozycji sądu i to sąd decydował w tej sprawie » – informował media Zygmunt Lizak.

Pismem z dnia 25 lutego 2011 r. skierowanym do prezesa rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Anety Mansfeld złożyłem: „Szanowna Pani Aneta Mansfeld Prezes Sądu Rejonowegodla Krakowa Śródmieścia Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia/adres – ZKE/Dotyczy: Wniosek – na podstawie art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia zawierającego:

  1. Imię i nazwisko asesora, który wydał zarządzenie o umieszczeniu C. Crulica w areszcie oraz nazwę Prokuratury, w której był zatrudniony w dniu wydania zarządzenia.
  2. Datę rozpoczęcia przez C. Crulica głodówki w areszcie w Krakowie.
  3. Wagę C.Crulica w dniu umieszczenia go w areszcie.
  4. Imiona i nazwiska funkcjonariuszy publicznych, których władze Aresztu Śledczego przy ul. Montelupich w Krakowie informowały o głodówce C. Crulica zanim ten skonał z głodu.
    Wnoszę o doręczenie mi odpisów – ze zgodnością z oryginałem na każdej ze stron – pism, które w wyżej wymienionej sprawie władze Aresztu Śledczego wysłały do funkcjonariuszy publicznych.
  5. Nazwy urzędów, instytucji, itp., które władze Aresztu Śledczego przy ul. Montelupich w Krakowie informowały o głodówce C. Crulica zanim ten skonał z głodu.
    Wnoszę o doręczenie mi odpisów – ze zgodnością z oryginałem na każdej ze stron – pism, które w wyżej wymienionej sprawie władze Aresztu Śledczego wysłały do urzędów, instytucji, itp.
  6. Imię i nazwisko sędziego referenta Sądu Okręgowego w Krakowie, który rozpoznawał sprawę C. Crulica oskarżonego o kradzież w lipcu 2007 r. portfela sędziemu Sądu Okręgowego w Krakowie.
  7. Imię i nazwisko sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie, któremu w dniu 11 lipca 2007 r. skradziono portfel i który jako sprawcę kradzieży wskazał Claudiu Crulica.
  8. Potwierdzenie zgodności ze stanem faktycznym informacji podanej przez media po śmierci C. Crulica, że on nie mógł popełnić zarzuconego mu czynu kradzieży portfela sędziemu Sądu Okręgowego w Krakowie, bo w dniu kradzieży nie było go w Polsce.
  9. Datę wydania nieprawomocnego wyroku skazującego C. Crulica za kradzież portfela, a następnie pieniędzy z bankomatów.
  10. Imię i nazwisko sędziego, który wydał nieprawomocny wyrok skazujący C. Crulica za kradzież portfela, a następnie pieniędzy z bankomatów.
  11. Informację, czy C. Crulic złożył apelację od nieprawomocnego wyroku skazującego go za kradzież portfela, a następnie pieniędzy z bankomatów. Jeśli tak, wnoszę o podanie daty złożenia apelacji.
  12. Informację, czy postępowania prowadzone przeciwko C. Crulicowi, jako:
    1. skazanemu nieprawomocnym wyrokiem skazującym go za kradzież portfela, a następnie pieniędzy z bankomatów,
    2. oskarżonemu aktem oskarżenia z listopada 2007 r. o kradzież w lipcu 2007 r. portfela sędziemu Sądu Okręgowego w Krakowie, a następnie pieniędzy z bankomatów
      zostały umorzone po śmierci C. Crulica, czy też je kontynuowano.
      Jeśli były kontynuowane wnoszę o podanie sentencji wydanych orzeczeń.
      Wnoszę o podanie imion i nazwisk funkcjonariuszy publicznych, którzy je wydali oraz nazw zajmowanych przez nich stanowisk.”

Źródło: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, sygn. Prez.Adm. 400 – 2/11/S, pismo Z. Kękusia z dnia 25 lutego 2011 r. do prezesa Sądu Anety Mansfeld

W odpowiedzi prezes A. Mansfeld doręczyła mi pismo z dnia 15 marca 2011 r. o treści – Załącznik 3: „Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia /adres – ZKE/ Kraków, dnia 15 marca 2011 roku Prez. Adm. 400 – 2/11/S Pan Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/W odpowiedzi na Pana pismo z dnia 25 lutego 2011 roku, stanowiące wniosek o udzielenie informacji publicznej, w oparciu o dane, którymi dysponuje tutejszy Sąd, a w szczególności na podstawie akt sprawy II K 14/08/S oraz II K 344/08/S przedstawiam poniższe informacje.

  1. Postanowienie w przedmiocie tymczasowego aresztowania i nakaz przyjęcia podejrzanego Claudiu Crulica zostały wydane przez Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie.
  2. Claudiu Crulic rozpoczął głodówkę w dniu 10 września 2007 roku.
  3. Claudiu Crulic przed śmiercią wystosował pisma do Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie oraz Dyrektora Aresztu Śledczego przy ul. Montelupich 7 w Krakowie.
  4. Akt oskarżenia przeciwko Claudiu Crulicowi skierowała do tutejszego Sądu Katarzyna Duda Asesor Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód, sprawa ta została przydzielona do referatu Asesor Sądu Rejonowego Barbary Sikory.
  5. Sprawa oskarżonego Claudiu Crulica została prawomocnie umorzona postanowieniem Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie z dnia 27 lutego 2008 roku. Postanowienie to wydała ASR Barbara Sikora, zatem w sprawie Claudiu Crulica nie został wydany wyrok w Sądzie I instancji, gdyż oskarżony Claudiu Crulic zmarł przed merytorycznym zakończeniem postępowania.
  6. W sprawie Claudiu Crulica nie toczyło się postępowanie odwoławcze.

Jednocześnie informuję, iż o pozostałe wnioskowane informacje należy zwrócić się do właściwych organów, które takimi informacjami dysponują.”

Prezes Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie SSR Anna Mansfeld”

Dowód: Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie, sygn.: Prez. Adm. 400 – 2/11/S, pismo prezesa Sądu Anny Mansfeld z dnia 15 marca 2011 r. – Załącznik 3

Umorzono ponieważ oskarżony zmarł przed merytorycznym zakończeniem sprawy.

A przecież sprawy w ogóle nie powinno być.

Gdyby ją merytorycznie zakończono, C. Crulic musiałby zostać uniewinniony.

Uniewinniający go wyrok byłby dowodem, że prowadził słuszny protest głodowy, bo prokuratorzy niedopełnili obowiązków.

Zamordowali go zatem prokuratorzy razem z sędziami, po zamordowaniu go asesor B. Sikora umorzyła prowadzone przeciwko niemu postępowanie, a prokurator Piotr Kosmaty zakwalifikował mord jako nieumyślne spowodowanie śmierci.

W załączeniu przesyłam zdjęcie Claudiu Crulica z ostatnich chwil jego życia – Załącznik 4.
Przyjrzyjcie mu się Państwo. Tak wyglądał krótko przed śmiercią 33-letni człowiek. Zdaniem tuza prokuratury krakowskiej Piotra Kosmatego ofiara… nieumyślnych działań.

Czy można kogoś zagłodzić na śmierć nieumyślnie? Zdaniem prokuratora Piotra Kosmatego – od kilku lat rzecznika Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie – tak.

Prokuratorzy i sędziowie wyszli ze sprawy bez szwanku.

Prokurator Piotr Kosmaty i jego protegowani osiągnęli cel. Sąd Okręgowy w Krakowie skazał dwoje – emerytowanych niedługo po śmierci C. Crulica – lekarzy szpitala Aresztu Śledczego w Krakowie za nieumyślne spowodowanie jego śmierci na karę więzienia w zawieszeniu. Przed kilkoma miesiącami wyrok został uchylony przez Sąd Apelacyjny w Krakowie.

Od nowa będą ścigani lekarze.

Opisałem sprawy dwóch mordów. W przypadku zamordowania rosyjskiego opozycjonisty Borysa Niemcowa jedyne, co można zarzucić władzom Rosji – i to raczej nie jej prezydentowi – to niedostateczną troskę o zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego. Ustalenie sprawstwa stało się celem… polskiego Sejmu.

W przypadku mordu dokonanego, tj. dokonywanego przez kilka miesięcy ze szczególnym okrucieństwem na 33-letnim C. Crulicu nie ma problemów z ustaleniem sprawców, barbarzyńców – „BARBARZYŃCA”ÂŤczłowiek dziki, pierwotny, nie ucywilizowany; okrutny, prymitywny, bez kulturyÂť; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 38.

Są nimi funkcjonariusze publiczni Rzeczypospolitej Polskiej. Prokuratorzy, sędziowie.

Wprawdzie życzliwy im prokurator Piotr Kosmaty inne ma na ten temat zdanie, ale nie jest moim celem przekonanie Państwo do mojego, czy też prof. Zbigniewa Hołdy stanowiska. Jak ich poznałem i wciąż poznaję będą po zapoznaniu się z treścią niniejszego e-miał’a twierdzić, że jestem demagogiem, że jestem chory psychicznie, niepoczytalny itp. itd.

Na tyle dobrze poznałem autorytety moralne z najwyższej półki oraz doświadczyłem skutków ich obecności w służbie publicznej, że mi od dawna obojętne, co o mnie mówią, czy piszą.

Różne stosują taktyki obronne. Jedną z podstawowych jest dyskredytowanie swoich przeciwników, z jej wariantami w postaci nadawania im statusów przestępców lub kreowania wizerunku chorych psychicznie.

Najwięksi nawet zwolennicy prokuratora Piotra Kosmatego, w tym beneficjenci usług, które świadczy utrzymywany przez podatnika, muszą się ze mną zgodzić, że jak wynika z pisma do mnie z dnia 15 marca 2011 r. prezesa Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Anety Mansfeld /Załącznik 3/, z powodu niedopełnienia obowiązków przez asesora Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód Katarzynę Dudę w Areszcie w Krakowie umieszczono niewinnego człowieka, a że asesor Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Barbara Sikora, interes funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości przedkładała – tak samo, jak asesor Duda – ponad konstytucyjne prawo do życia:

 „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.”

 Artykuł 38 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

 to po tym, jak w dniu 10 września 2007 r. ofiara prokuratorskiej hucpy 33-letni Claudiu Crulic rozpoczął słuszny protest głodowy, skonał z głodu w dniu 18 stycznia 2008 r.

To są fakty. Dowody zbrodni, zabójstwa, którego karalność ustaje po 30 latach.

Dokonajcie Państwo, proszę, sami, oceny stanowiska prokuratora Piotra Kosmatego, że człowieka można zagłodzić na śmierć nieumyślnie.

Wróćmy do marszałków Sejmu i Senatu. Radosława Sikorskiego i Bogdana Borusewicza.

Po zastrzeleniu B. Niemcowa obaj „zagrzmieli”. Na cały głos. Na całą Europę.

Radosław Sikorski jest „głęboko wstrząśnięty”. Zakaz wjazdu dla Bogdana Borusewicza na pogrzeb skomentował jako « nieprzyjemny zgrzyt, który obrazuje współczesną Rosję”. Jego zdaniem Polska – jako sąsiad Rosji – „jest bardziej wyczulona na to, aby wartości demokratyczne, o które walczył Niemcow, nie ginęły.”

On sam chyba jednak wyczulony koniunkturalnie. Wtedy, gdy C. Crulic skonał w dniu 18 stycznia 2008 r. w opisanych wyżej okolicznościach był przecież od półtora miesiąca ministrem spraw zagranicznych.

Jego odpowiednik w Rumunii Adrian Cioroianu podał się do dymisji. W uzasadnieniu dla decyzji o jej złożeniu podał, że: ludzkie życie – nieistotne, czy chodzi o przestępcę, czy nie, jest ważniejsze niż ministerialny mandat.

C. Crulic nie był przestępcą. Był ofiarą… przestępców. Funkcjonariuszy publicznych, którzy niedopełnili obowiązków.

Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych w rządzie kraju, w którym Rumun stracił życie w opisanych wyżej okolicznościach, nie zdobył się nawet na osobiste złożenie kondolencji ambasadorowi Rumunii w Polsce. Jak podała „Gazeta Wyborcza” schował się za podsekretarza stanu w MSZ Grażynę Bernatowic, którą wysłał na spotkanie z ambasadorem. „Gazeta Wyborcza” informowała w wydaniu z dnia 28 kwietnia 2008 r. „Podsekretarz stanu w MSZ Grażyna Bernatowicz spotkała się ambasadorem Rumunii w Warszawie Gabrielem C. Bartasem. Wyraziła współczucie i wyrazy ubolewania w związku z tragiczną śmiercią obywatela Rumunii Claudiu Crulica – podało w piątek MSZ.”

To nie była tragiczna śmierć. To był mord dokonany ze szczególnym okrucieństwem.

Po zamordowaniu B. Niemcowa przez nieznanych sprawców, ten sam Radosław Sikorski prezentuje się jako bojownik o wartości demokratyczne, znany jako wielki fan przywództwa Niemiec w Europieiii krytykuje władze Rosji, szczuje przeciwko nim.

Nie wiem, skąd się biorą takie, groźne dla nas, nieodpowiedzialne – co najmniej – miernoty, jak Radosław Sikorski we władzach Rzeczypospolitej Polskiej. Pupil prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Nie tylko pazerny, chciwy, robiący, jak sam przyznał, jako minister spraw zagranicznych, loda tudzież laskęiv obcokrajowcom cham, ale i „pies wojny”. Jak wiadomo do polskiej polityki przygarnął go Jarosław Kaczyński. R. Sikorski chce za to teraz zaje… PiS i „skur…a” oraz pociągnąć na dno J. Kaczyńskiegov.

Pismem z dnia 6 marca 2015 r. skierowanym do marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego złożyłem – Załącznik 5:

Pan Radosław Sikorski Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Dotyczy: Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi informacji publicznej w postaci informacji, kto reprezentował kierowane przez Adresata niniejszego pisma Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej – proszę o podanie imion, nazwisk, pełnionych funkcji – podczas uroczystości pogrzebowych w 2008 r. po zamordowaniu przez zagłodzenie w Areszcie w Krakowie niewinnego przedstawionych mu zarzutów 33-letniego obywatela Rumunii Claudiu Crulica.

Źródło: Pismo Z. Kękusia z dnia 6 marca 2015 r. do marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Radosława

Sikorskiego – Załącznik 5

Bogdan Borusewicz jest marszałkiem Senatu od 2005 roku. Był zatem i wtedy, gdy zamordowano C. Crulica.

Mimo że inne kraje na uroczystościach pogrzebowych B. Niemcowa mieli reprezentować – zgodnie z protokołem dyplomatycznym – ambasadorowie, marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Bogdan Borusewicz takie miał pragnienie, żeby na cmentarzu złożyć hołd Borysowi Niemcowowi”.

Gdy polski samolot specjalny, którym miała lecieć delegacja na pogrzeb B. Niemcowa, nie dostał zgody na lądowanie w Moskwie powiedział: „- Myślę, że opinia publiczna w Polsce i w Rosji zinterpretuje ten fakt i wyciągnie z niego wnioski. Rosja Putina nie chciała słuchać nie tylko Niemcowa, nie chce słuchać Sacharowa i nie chce także słuchać innych, którzy mają inne zdanie, a do takich ludzi ja także należę. Myślę, że władze rosyjskie i ambasador Rosji powinni wyjaśniać dlaczego jest taka decyzja wobec marszałka polskiego Senatu.”

Bogdan Borusewicz był marszałkiem Senatu Rzeczypospolitej Polskiej wtedy, gdy w styczniu 2008 r. skonał w opisanych wyżej okolicznościach C. Crulic. Nie sądzę, żeby władze Rumunii nie chciały wyrazić zgody na jego uczestnictwo w uroczystościach pogrzebowe. Ciekawe, czy chciał w nich uczestniczyć i złożyć hołd Crulicowi.

Pismem z dnia 6 marca 2015 r. skierowanym do marszałka Senatu Bogdana Borusewicza złożyłem – Załącznik 6:

Pan Bogdan Borusewicz Marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Dotyczy: „Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi informacji publicznej w postaci informacji, kto reprezentował Senat Rzeczypospolitej Polskiej – proszę o podanie imion, nazwisk, pełnionych funkcji – podczas uroczystości pogrzebowych w 2008 r. po zamordowaniu przez zagłodzenie w Areszcie w Krakowie niewinnego przedstawionych mu zarzutów 33-letniego obywatela Rumunii Claudiu Crulica.”

Źródło: Pismo Z. Kękusia z dnia 6 marca 2015 r. do marszałka Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Bogdana

Borusewicza – Załącznik 6

Jeśli nie tylko sam marszałek Senatu Bogdan Borusewicz nie uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych Claudiu Crulica, ale nikt nie reprezentował w nich Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, to wobec zachowania B. Borusewicza po zastrzeleniu B. Niemcowa mamy rzeczywiście do czynienia z – jak określił tzw. „legendarnego opozycjonistę” Jarosław Kaczyński, gdy ten zmienił „barwy klubowe” – „przemokniętym kapiszonem”,

Ponieważ Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w jednogłośnie przyjętej w dniu 3 marca br. uchwale ingerując w wewnętrzne sprawy Rosji wyraził oczekiwanie, że okoliczności śmierci rosyjskiego opozycjonisty zostaną wyjaśnione, a sprawcy nie pozostaną bezkarni, uprzejmie proszę Adresatów niniejszego e-mail’a, przedstawicieli mediów o skierowanie wniosków do ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka i prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o doręczenie Państwu informacji publicznej w postaci informacji, w jakich instytucjach wymiaru sprawiedliwości i na jakich stanowiskach są obecnie zatrudnione, w styczniu 2008 r. asesor Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód Katarzyna Duda i asesor Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Barbara Sikora oraz ówczesny Prokurator Apelacyjny w Krakowie Marek Jamrogowicz.

Jeśli chodzi o panie asesor, ja sam złożyłem wnioski w tej sprawie pismami z dnia 9 marca 2015 r. skierowanymi do:

  1. prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie Beaty Morawiec – Załącznik 7
  2. prokuratora okręgowego w Krakowie Lidii Jaryczkowskiej – Załącznik 8

W przypadku prokuratora Marka Jamrogowicza, prokurator generalny Andrzej Sereremet potwierdzi Państwu, że go powołał na … pierwszego zastępcę prokuratora generalnego.

Pochodzący z podtarnowskiej wioski Radłowo Andrzej Seremet obsadzał – w ramach tzw. „zrzutu z Tarnowa” – kierownicze stanowiska w prokuraturze prokuratorami związanymi z Tarnowem:

 „Osobnym problemem jest polityka kadrowa w prokuraturze. Jak ona wygląda, warto pokazać na przykładzie Krakowa. Niezależność w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie wyraża się powiązaniami między „kolegami”. Prokuratorem apelacyjnym w Krakowie jest były prokurator IPN (tzw. zrzut z Tarnowa) – Artur Wrona.

 Jego zastępcą – Dariusz Makowski, też prokurator z Tarnowa (nie ma tytułu prokuratora apelacyjnego,

 jako zastępca ma jedynie tytuł prokuratora Prokuratury Okręgowej w Tarnowie).

 Nawet kierowniczką sekretariatu została pani z Tarnowa.”

 Źródło: Marek Czarkowski, „Prokuratorze, kim jesteś?”, Tygodnik „Przegląd”, 29 stycznia 2012 , http://www.tygodnikprzeglad.pl/prokuratorze-kim-jestes/

Prokurator Marek Jamrogowicz także z Tarnowa. W 1988 roku rozpoczął aplikację w prokuraturze rejonowej w Tarnowie. W latach 90. był prokuratorem Prokuratury Wojewódzkiej, a potem Okręgowej w Tarnowie. W styczniu 2006 roku został szefem Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. W grudniu 2007 r. minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski powołał go na prokuratora apelacyjnego w Krakowie.

Niskich lotów, o marnych morale panowie z podtarnowskich wiosek zdominowali prokuraturę w Polsce, w tym w Krakowie.

Gorąco polecam zapoznanie się z całym tekstem M. Czarkowskiego. Jest w nim między innymi o zwyczajach wprowadzonych do prokuratury krakowskiej przez niedouczonego, okrutnego i cwanego Żyda Artura Wronę, przyjaciela Andrzeja Seremeta:

 „Andrzej Seremet„Niesterowalny państwowiec”, „człowiek bez politycznych pleców”, „niezawisły sędzia, za którym stoją wyłącznie wyśmienite kwalifikacje” – to kilka opinii o Andrzeju Seremecie.

 Czy krakowski prawnik został prokuratorem generalnym, bo jest uosobieniem cnót, czy też jego taktyka była koronkową robotą mającą na celu wyprowadzenie w pole polityków i konkurentów.

 Przyjaciele – Artur Wrona, Prokurator Okręgowy w Krakowie./powołany w dniu 30 kwietnia 2010 r. przez swojego przyjaciela na prokuratora apelacyjnego w Krakowie – ZKE/

 Źródło: Michał Krzymowski, „Pan Zagadka – Andrzej Seremet”; „Wprost”, 21 marca 2010r., s. 046

Pragnę podkreślić, że niniejszy tekst nie jest powodowany moją sympatią, czy też antypatią do obcokrajowców. Są mi obojętni. Nie wiem, z czyjej strony Polsce grozi większe niebezpieczeństwo, Rosji, Niemiec, czy innego państwa. Uważam, że ze strony Żydów w Polsce i zagranicą oraz … nie ufam obłudnikom.

Ponieważ całe polskie żydostwo, bez względu na „barwy klubowe” jednogłośnie straszy wojną – uległy mu Kraśko zakomunikował w głównym wydaniu Wiadomości w dniu 8 marca, że Polska jest… u progu wojny i spierał się z rugującą go za to Wandą Nowicką, że ma rację; ja bym Kraśkę idiotę za taki dowód braku odpowiedzialności za słowo wywalił dyscyplinarnie z telewizji – i twierdzi, że Rosja W. Putina jest dla nas zagrożeniem, a ja je – żydostwo – poznałem jako antypolskie i nieludzkie, tak sobie myślę, przez przekorę, a może prawda na czym innym polega…

Konstytucja zezwala mi – jeszcze – na wyrażanie poglądów:

 „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów

 oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”

 Artykuł 54.1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

Ponieważ życie, czyli głównie funkcjonariusze publiczni, krasomówcy o rzekomo nieskazitelnych charakterach, w tym głównie pochodzenia żydowskiego, utwierdza mnie od dekady w przekonaniu, że z całą pewnością miał rację G. Orwell konstatując:

Raz się skurwisz – kurwą zostaniesz”

 George Orwell

uważam, że dobrze jest wiedzieć… „who is who”. W tym, co sobą naprawdę reprezentują osoby uchodzące w ich środowiskach za autorytety moralne z najwyższej półki i same kreujące się na takowe.

Ciekaw jestem odpowiedzi na moje pisma z dnia 6 marca 2015 r. marszałków Sejmu i Senatu, Radosława Sikorskiego /Załącznik 5/ i Bogdana Borusewicza /Załącznik 6/. Pokażą, jaki obaj mają stosunek do człowieka. Przekonamy się, czy są rzeczywiście szlachetnymi – na jakich się kreują – prawymi bojownikami o życie w zgodzie z wartościami demokratycznymi, czy też koniunkturalnymi obłudnikami, selektywnie wstrząsanymi hipokrytami. R. Sikorski raz już pokazał się jako tchórz.

Czy jest jakaś istotna różnica pomiędzy Claudiu Cruliciem i Borysem Niemcowem? Na czym polega? Poza tym, że tego pierwszego zamordowali w Polsce podwładni Zbigniewa Ćwiąkalskiego i obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, a drugi został zamordowany w Rosji?

O tym pierwszym w Polsce cisza. Drugim zajmują się przedstawiciele najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej i nawet Sejm przyjął jednogłośnie uchwałę, w której wyraził oczekiwanie, że okoliczności śmierci rosyjskiego opozycjonisty zostaną wyjaśnione, a sprawcy nie pozostaną bezkarni. Tak, jakby barbarzyńcy, sprawcy mordu dokonanego ze szczególnym okrucieństwem na niewinnym przedstawionych mu zarzutów Claudiu Crulicu zostali ukarani. Jak to często bywa, najciemniej pod latarnią…

earth-002

Dr. Zbigniew Kękuś

Załączniki:

  1. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, sygn. RPO-590541-II/08/PC, pismo zastępcy dyrektora Zespołu Prawa Karnego Biura RPO, Dariusza Zbroji z dnia 13 .06.2008 r. do prokuratora apelacyjnego w Krakowie Marka Jamrogowicza
  2. Prokurator Apelacyjny w Krakowie ApI IP1/11 Kraków, pismo prokuratora Artura Wrony z dnia 14 stycznia 2011 r.
  3. Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie, sygn.: Prez. Adm. 400 – 2/11/S, pismo prezesa Sądu Anny Mansfeld z dnia 15 marca 2011 r.
  4. śp. Claudiu Crulic
  5. Pismo Z. Kękusia z dnia 6 marca 2015 r. do marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Radosława Sikorskiego
  6. Pismo Z. Kękusia z dnia 6 marca 2015 r. do marszałka Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Bogdana Borusewicza
  7. Pismo Z. Kękusia z dnia 9 marca 2015 r. do prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie Beaty Morawiec
  8. Pismo Z. Kękusia z dnia 9 marca 2015 r. do prokuratora okręgowego w Krakowie Lidii Jaryczkowskiej