Pedały i dzieci szatana o Krzyżu.

Zwyczajowo nie obchodzi mnie co deklarują pedały lub dzieci szatana / Ew. Św. Jana 8:44 / ale w związku z tym, iż w dalszym ciągu judeo-satanisci próbują usprawiedliwiać kard. Nycza i bp. Markowskiego że słusznie zabrali Polakom Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie zostałem niejako wezwany do tablicy.

Zadeklarowany agent judeo-satanistów i pobierający od nich srebrniki niejaki Andrzej Hadacz zadeklarował wraz z Urbanem w „NIE”, iż Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia dostarczył zaufany kierowca TW. Bolka niejaki Wachowski. Taka informacja to celowe wprowadzenie w fałsz intelektualny Polaków aby wszyscy potwierdzili słuszność działania Nycza z Markowskim w kolaboracji z Uzurpatorem w sprawie usunięcia Krzyża, ponieważ Wachowski kojarzy się Polakom ze służbami specjalnymi i oszustem, który swego czasu był Prezydentem RP.

Otóż pragnę poinformować Polaków, iż wyżej cytowany Krzyż został postawiony li tylko przez harcerzy, którzy przyszli jednak z księdzem i Krzyż ten nie ma nic wspólnego, ani z Hadaczem, ani z Wachowskim czy Urbanem, a który potrzebował aż pięciu lat aby wypluć swój jad w stronę Krzyża.

Harcerzy z Krzyżem spotkałem gdy czekali na ul. Karowej w sobotę wieczorem 10 kwietnia 2010 roku dokładnie we wnęce hotelu Bristol. Zapytałem ich dlaczego nie stawiają Krzyża przecież wielu ludzi pragnie się pomodlić przy Krzyżu ? Odpowiedzieli mnie, iż czekają na odpowiedni moment aby Go tam ustawić oraz że ksiądz da im znak. Uznałem to za wystarczające argumenty, które przekonały mnie, iż mojej pomocy w tym dziele cywilizacyjnym nie potrzebują ponieważ byli w sporej grupie wraz z księdzem. Był wieczór i śpieszyłem się do domu więc nie przywiązywałem do ustawienia Krzyża takiej wagi w tym dniu jak np. dzisiaj po wygranej bitwie w dniu 03 sierpnia 2010 roku gdy to w większości Polskie kobiety obroniły Krzyż przed pośmiewiskiem ze strony ks. Markowskiego obecnie biskupa pomocniczego oraz kard. Nycza, którzy uzbrojeni przemocą i nienawiścią do wszystkiego co Polskie przyszli zabrać Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie z nakazu Uzurpatora.
Hadacz aby się uwiarygodnić wśród Obrońców Krzyża przyszedł pewnego czerwcowego wieczoru wraz z inną kobietą w koszulce z logo PiS-u. Była nas wtedy spora grupa która wieczorami spotykała się pod Krzyżem. Z niecierpliwością czekaliśmy na Jarosława Kaczyńskiego aby pojawił się w tym miejscu i wraz z nami pomodlił się nie tylko za swego brata ale ostatniego Prezydenta RP na wychodźstwie śp. Ryszarda Kaczorowskiego jak i inne ofiary zamachu stanu ale nie doczekaliśmy się obłudnika.
Kampania wyborcza na Urząd Prezydenta była w pełni i oczekiwaliśmy nawet najmniejszego znaku ze strony sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego, dlatego tak łatwo środowisko Obrońców Krzyża zaaprobowało dwie osoby z koszulkami firmowymi PiS-u gdy pojawiły się en face Pałacu ruskiego namiestnika. Jarosław Kaczyński nie pojawił się pod Krzyżem i dlatego przegrał wybory z Uzurpatorem, tak jak teraz partia świńskiego ryja z niejakim Palikotem została rozgromiona wiarą Polaków gdy usiłowała usunąć Krzyż z sali obrad Sejmu i jako pośmiewisko przeszła do historii.
Kaczyński pojawił się pierwszy raz pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu dopiero 10 lipca 2010 roku czyli przeszło 3 miesiące od Jego postawienia i po tym gdy Uzurpator 07 lipca 2010 roku zwolnił wszystkich pracowników obalonego Prezydenta, notabene członków PiS-u. Dzisiaj gdy Kaczyński zrobił zdechłe przymierze na Majdanie z mordercami Polaków na Ukrainie widzimy Kaczyńskiego jako cynicznego świętoszka wspieranego przez komercyjnych hierarchów kościelnych, którzy tak jak i on są przegrani cywilizacyjnie.
Sprawa kochającego inaczej Hadacza byłaby sprawą marginalną i przeszłaby bez echa gdyby nie postawa jego promotora w dewiactwie Eugeniusza Sendeckiego dla którego Hadacz stał się idolem godnym do pośladkowania. Swego czasu Sendecki promował kłamstwo Radia Maryja i Michalkiewicza pytając kto kłamie w sprawie bezprawnych obrad Knessetu na terytorium Polski Michalkiewicz na forum Radia Maryja czy Rafał Gawroński na blogu http://www.rafzen.wordpress.com ?

https://rafzen.wordpress.com/2014/01/12/stop-for-knesset-in-poland/

Okazało się, że to ja jako jedyny podałem właściwą informację, iż obrady Knessetu naruszające Suwerenność Polski odbędą się Krakowie. Po obradach dzieci szatana w Krakowie poprosiłem Sendeckiego aby napisał sprostowanie; ten jednak nigdy takiego nie sprostowania nie napisał, a dzisiaj rozpowiada agenturalne informacje o tym, iż byłbym pod wpływami Pana Leszka Bubla. Celowo napisałem Pana przed nazwiskiem ponieważ tylko w jego mediach ukazała się prawdziwa informacja o tej zdradzie Państwa w Krakowie i chwała Panu Bublowi za taką informację. Osobiście mu podziękowałem za właściwe poinformowanie Polaków nie znając go wcześniej.

https://rafzen.wordpress.com/2014/01/04/oswiadczenie-dotyczace-naruszenia-suwerennosci-polski-przez-izrael/

Publikacja o Krzyżu byłaby nie pełna gdybym nie przytoczył opinii o wartości Krzyża i oto jedna z nich, którą napisał ks. dr hab. Andrzej Kowalczyk. Po jej lekturze będzie Państwu dane lepiej zrozumieć istotę Krzyża i to nie tylko dla Chrześcijan ale także dla niewierzących Polaków dla których 1000 lat historii Polski stanowi ważny okres zwłaszcza w kontekście zrozumienia prawdy o Polakach istniejących przecież od przeszło 10 000 lat, a który to okres chcą znowu zafałszować w dosyć prymitywny sposób judeo-sataniści ze swymi fałszywymi kalendarzykami.

Pragnę dodać iż zdarzenie które Państwo widzicie na zdjęciu jest potwierdzeniem  słów cytowanego poniżej ks. Kowalczyka ponieważ, ani w czasie aresztowania, ani podczas osadzenia gdzie wyceniono Krzyż na 10 złotych i musiałem Go złożyć do depozytu więziennego; nikt tego Krzyża nie dotykał, ani policjanci ani pracownicy Służby Więziennej czy osadzeni pracujący w magazynie.

Dlaczego judeo-sataniści tak panicznie boją się Krzyża, że usunęli Go potajemnie z miejsca publicznego na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Ks. Kowalczyk daje taką odpowiedź: „Szatan boi się krzyża, nienawidzi go. Dotknięcie krzyżem człowieka opętanego wywołuje gwałtowną reakcję, opętany boi się dotyku krzyża, nawet nie może patrzyć na krzyż. „

Aresztowanie Rafała Gawrońskiego Prezesa Stowarzyszenia Ziemiańskiego w Polsce, Krakowskie Przedmieście, Warszawa

Aresztowanie Rafała Gawrońskiego Prezesa Stowarzyszenia Ziemiańskiego w Polsce, Krakowskie Przedmieście, Warszawa

Moc Krzyża Chrystusowego

W tytule zaznaczam, o jaki krzyż chodzi, ponieważ krzyż znany był już przed chrześcijaństwem, na przykład w starożytnym Egipcie zakończony pętlą (anch) był symbolem życia. W cesarstwie rzymskim w czasach Jezusa ukrzyżowanie było karą najbardziej haniebną, na którą skazywano tylko niewolników. Żydzi tej kary nie stosowali. Jezus został ukrzyżowany z rozkazu władzy rzymskiej. W Ewangeliach krzyż jest symbolem cierpienia, na przykład w Mt 10,38: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien”.

Dla św. Pawła Apostoła krzyż jest godnym czci symbolem zbawczego dzieła Jezusa, znakiem Bożej miłości do człowieka. W liście do Galatów pisze on: „Co do mnie, nie daj Boże, bym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (6,14). W liście do Filipian św. Paweł życie chrześcijan, którzy ulegają pokusie zła, nazywa „postępowaniem jak wrogów krzyża Chrystusowego” (Flp 3,18). A zatem widzimy, że dla Apostoła narodów krzyż jest symbolem Chrystusa. Z czasem do praktyk chrześcijańskich wchodzi znaczenie się krzyżem. Świadectwem tego jest dziełko „De Corona 3” apologety chrześcijańskiego Tertuliana (155-220 rok), w którym czytamy: „Gdy wychodzimy lub wracamy do domu, gdy zaczynamy lub kończymy jakąś czynność, gdy się ubieramy lub nakładamy buty, przed kąpielą lub gdy siadamy do stołu, gdy zapalamy świece, gdy kładziemy się na spoczynek lub siadamy na krześle, przy każdym naszym zajęciu zróbmy na czole znak krzyża”. Nie od razu jednak krzyż stał się znakiem odróżniającym chrześcijan, stał się nim dopiero w czwartym wieku, po edykcie Mediolańskim Konstantyna Wielkiego zakazującym prześladowania religii chrześcijańskiej, oraz między innymi zakazującym kary krzyżowania. Według legendy Konstantyn przed bitwą przy Moście Mulwijskim niedaleko Rzymu widział we śnie krzyż i usłyszał słowa: „W tym znaku zwyciężysz”. Po swoim zwycięstwie Konstantyn ufundował wielki złoty krzyż dla starej bazyliki św. Piotra w Rzymie. Do trzeciego wieku najbardziej popularnym znakiem chrześcijaństwa była ryba, a to z tego powody, że litery greckie tworzące słowo „ichthys” (ryba) można było odczytać jako monogram Jezusa – „Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel”. Jednym z najstarszych świadectw traktowania krzyża jako znaku chrześcijan są słowa z kazania św. Cyryla biskupa Jerozolimy (313-386 rok): „Krzyż jest znakiem wierzących, lękają się go demony”. Do rozpowszechnienia krzyża jako znaku chrześcijaństwa w wielkim stopniu przyczyniło się odnalezienie krzyża świętego przez matkę Konstantyna, św. Helenę, które według starożytnej Kroniki Paschalnej z Konstantynopola miało miejsce 14 września 320 roku.

Od czwartego wieku krzyż jest znakiem chrześcijaństwa i symbolem Chrystusa. Krzyże stawia się na ołtarzach, wynosi wysoko na wieże świątyń, stawia przy drogach, krzyże noszą na sobie lub przy sobie wierzący w Chrystusa. Wszędzie, gdzie jest przypomina zbawcze dzieło Chrystusa dokonane na krzyżu. Chrześcijanin chce żyć w świetle krzyża, ponieważ on nie tylko przypomina mu Chrystusa, ale jest narzędziem łaski, źródłem duchowego umocnienia. Pewien człowiek opowiedział mi, jak dręczony przez złe duchy intuicyjnie w krzyżu szukał ratunku:

„Mając dwadzieścia lat wyjechałem do Niemiec i tam na studiach odszedłem od wiary w Boga. Spodobał mi się New Age, w ogóle ezoteryzm. Zrobiłem kurs radiestezji, reiki, przeszedłem inicjację reiki pierwszego stopnia. Poznałem pewnego mistrza sztuki walk wschodnich, który wprowadził mnie w świat postrzegania energii. Przez piętnaście dni pod jego kontrolą praktykowałem Chi-gong oraz medytację wschodnią. Przez dwa lata bardzo intensywnie zajmowałem się radiestezją, szukałem żył wodnych i stawiałem diagnozy lekarskie. Pewnego razu przyszedł do mnie człowiek z prośba o uzdrowienie z codziennych wymiotów. Od niego zaraziłem się złą energią, która spowodowała moje załamanie. Zaczął męczyć mnie lęk. Miałem wrażenie, że w mieszkaniu nie jestem sam, że towarzyszą mi złe duchy. Nieustannie przepalały mi się żarówki, komputer przestał funkcjonować. Później przed snem zacząłem widzieć diabły – potwory. Pewnej nocy doszło do kryzysu. Czułem wokół siebie jakby złą, ciemną chmurę, która mnie atakowała, serce przeszył mi ostry ból, jakby ktoś przebił mnie ostrym narzędziem. Nie mogłem oddychać, dusiłem się. Myślałem, że za chwilę umrę. Wtedy przypomniałem sobie, że kiedy byłem na odwiedzinach w Polsce ktoś podarował mi różaniec, jaki dostałem z okazji pierwszej Komunii św. oraz medalik św. Benedykta. Rzeczy te leżały w szafie, uważałem, że są bez wartości. Teraz odnalazłem je, chwyciłem do ręki i zacząłem odmawiać modlitwę, którą pamiętałem: Zdrowaś Maryjo. Nie modliłem się do Jezusa, ponieważ nie wiedziałem, czy mogę. Zacząłem też wzywać na ratunek aniołów. Różaniec i medalik uratowały mnie. Bardzo zapragnąłem znaleźć się przy krzyżu. W mieszkaniu nie miałem krzyża poza tym małym krzyżykiem przy różańcu, wybiegłem więc z mieszkania i usiadłem pod krzyżem przy kościele”.

Szatan boi się krzyża, nienawidzi go. Dotknięcie krzyżem człowieka opętanego wywołuje gwałtowną reakcję, opętany boi się dotyku krzyża, nawet nie może patrzyć na krzyż. Pewna osoba zniewolona przez złego ducha, podczas gdy nad nią odmawiałem egzorcyzmy, wpadała w trans, traciła świadomość, upadała na parkiet i próbowała posuwając się na rękach i kolanach wyczołgać się z pokoju, albo ukryć się pod stołem. Trzeba było zastępować jej drogę lub zamykać drzwi. Kiedy jednak przed drzwiami lub pod stołem kładłem krucyfiks, osoba ta, chociaż nie mogła go widzieć, ponieważ miała zamknięte oczy, czołgała się w przeciwną stronę. Zły duch, który kierował jej ruchami, bał się zbliżyć do krzyża.

Opętani nie pozwalają zrobić sobie na czole znaku krzyża. Kiedy im się pokazuje krzyż, odwracają twarz, zamykają oczy, nieraz krzyczą: „Weź to!”, albo chcą wyrwać krzyż z ręki egzorcysty i odrzucić. Nie pozwólcie wmówić sobie, że w imię tolerancji nie należy krzyża umieszczać w miejscach publicznych: w szkołach, szpitalach, miejscach pracy. Wiemy, komu na tym zależy.

ks. dr hab. Andrzej Kowalczyk