Jeden Prezydent Izraela nawoływał do nieuctwa Polaków, drugi nazywa Polskę « cichodajką ».

Dziś widzimy w Polsce bliską przyjaciółkę państwa Izrael, przyjaciółkę, która rozumie i docenia wagę złożonego problemu na Bliskim Wschodzie….
Reuwen Riwlin
rywlin duda

 

74-letni Reuwen Riwlin został wybrany na dziesiątego prezydenta Izraela w czerwcu 2014 roku. Były szef Knesetu i członek rządzącego prawicowego ugrupowania Likud został zaprzysiężony w parlamencie 24 lipca. Na stanowisku prezydenta zastąpił 90-letniego Szimona Peresa, laureata Pokojowego Nobla.

Riwlin z wykształcenia jest prawnikiem. Ukończył Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie. Jest żonaty i ma czwórkę dzieci.

W 2008 roku Polskę odwiedził poprzedni prezydent Szymon Peres który nawoływał w bezczelny sposób na Uniwersytecie Jagielońskim do uczenia nieprawdy czyli żydowskiej wersji « holocaustu » i zatajaniu historii Polski poprzez nieuczenie Polaków swej własnej historii.

Nowy Prezydent Izraela nazywa Polskę « przyjaciółką » co jak dla mnie oznacza w języku dyplomatycznym zwykła kurwą.

Oto cały wywiad.

PAP: Po objęciu urzędu prezydenta w lipcu br. z pierwszą oficjalną wizytą zagraniczną udaje się pan do Polski. Z jakim przesłaniem przyjeżdża pan w poniedziałek wieczorem do Warszawy? Jakie znaczenie ma obecnie Polska dla Izraela?

Reuwen Riwlin: – Przede wszystkim chciałby powiedzieć, że to wielki zaszczyt i przyjemność przyjechać do Polski na zaproszenie prezydenta Bronisława Komorowskiego i przy tej okazji otworzyć Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Izrael i Polska mają znakomite stosunki już od wielu lat. Dziś widzimy w Polsce bliską przyjaciółkę państwa Izrael, przyjaciółkę, która rozumie i docenia wagę złożonego problemu na Bliskim Wschodzie oraz szanuje potrzebę Izraela do życia w pokoju, bezpieczeństwie i we wzajemnym uznaniu sąsiadów. W Polsce spotykamy się ze zrozumieniem, że powstanie państwa Izrael jest już czymś dokonanym i że nikt nie może mieć co do tego wątpliwości.

Przeszłość polsko-żydowska i nasza historia jest bardzo złożona. Polska przez setki lat była domem jednej z największych i najważniejszych społeczności żydowskich. Wielu najważniejszych rabinów w historii narodu żydowskiego żyło w Polsce, a dziś wielu współczesnych żydowskich przywódców a jakiś sposób jest związanych z Polską i ma polskie korzenie. Rzecz jasna obok tego okresu rozkwitu pamiętamy także te gorsze okresy w historii naszych relacji. Sam fakt, że Polska pod hitlerowską okupacją była areną systematycznej zagłady narodu żydowskiego, a wielu naszych braci i wiele sióstr zginęło właśnie tutaj sprawia, że naszą wspólną misją dla wszystkich Polaków i Żydów na całym świecie jest obiecać i przysiąc, że w cieniu tych wszystkich strasznych okresów otwieramy się dziś na siebie na nowo dla przyszłych pokoleń i ostrzegamy przed niebezpieczeństwami, jakie były w przeszłości. Nasze oba narody muszą zbudować wspólne życie oparte na wzajemnym szacunku i zrozumieniu oraz na współpr  acy nie tylko między naszymi rządami, ale również narodami.

Jakie znaczenie w tym kontekście ma powstanie i otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich?

– Nasze narody żyją ze sobą już przeszło tysiąc lat i wszyscy wiemy, jak wielki wkład w rozkwit Polski miała tradycja żydowska, ale również pamiętamy o tym, że Polacy dali Żydom możliwość pełnego życia tutaj. To muzeum mówi właśnie o tym okresie, w którym wielu Żydów widziało w Polsce swój dom. To muzeum jest ważnym narzędziem edukacyjnym nie tylko dla upamiętnienia przeszłości, ale także dla zapewnienie kontynuacji dla naszej wspólnej pamięci. Stanowi ono także przekaz nie tylko dla Żydów, mieszkańców Izraela czy Polski, lecz dla ludzi całego świata.

Czy podczas wizyty w Warszawie będzie Pan rozmawiał także o trudnych sprawach w relacjach między narodami polskim i izraelskim, jak choćby o wciąż nierozwianej kwestii reprywatyzacji mienia żydowskiego lub o stereotypach i uprzedzeniach o Polsce związanych z antysemityzmem?

– Ta wizyta związana jest z otwarciem Muzeum Żydów w Polsce, ale także rzecz jasna podczas oficjalnych spotkań zajmiemy się kilkoma aktualnymi problemami, które znajdują się w agendzie obu państw i narodów. Jako przyjaciele i koledzy z prezydentem Polski będziemy zajmowali się tymi wszystkimi tematami, o których Pan mówił. Będziemy mówili także o znakomitej współpracy, o wspólnych misjach naszych obu gospodarek, o bezpieczeństwie oraz o innych tematach, które są dzisiaj przed nami. Jeśli chodzi o zwrotu mienia żydowskiego również ten temat będzie obecny podczas naszych rozmów. Wiem rzecz jasna, jakie jest polskie stanowisko w tej sprawie, jak również znam obietnice i umowy, jakie zostały udzielone i zawarte. Ta kwestia nie jest jednak najważniejsza, ale jest jedną ze spraw, którą poruszymy podczas tej wizyty.

Wspólnota międzynarodowa, coraz częściej w ostatnich tygodniach wywiera presję na rządzie izraelskim, opowiadając się za uznaniem niepodległego państwa palestyńskiego, czego przejawem było m.in. niedawne głosowanie w brytyjskim parlamencie. Jak przyjmuje Pan te głosy i czy w najbliższym czasie Izrael zamierza podjąć kroki w celu wznowienia negocjacji pokojowych z Palestyńczykami?

– Większość mieszkańców Izraela to emigranci lub potomkowie dawnych emigrantów, którzy przyjechali do Izraela, by zbudować tutaj własny dom. Przyjechali do Izraela, żeby żyć i mieszkać spokojnie. Izrael nie prowadzi ani wojny z islamem, ani z państwami arabskimi i nawet nie z Palestyńczykami. Izrael walczy z grupami terrorystycznymi, z organizacjami fundamentalistycznymi, które dzisiaj w jakiś sposób wyraża Iran, nie uznający prawa Izraela do istnienia. Każdego dnia widzimy, w jaki sposób terror zagraża ulicom izraelskim, w jaki sposób wyrażany jest terroryzm i które grupy za to wszystko odpowiadają. Te grupy nie chcą żadnego pokoju, lecz chcą doprowadzić do wojny i jako organizacje terrorystyczne niosą ze sobą jedynie zniszczenie. Państwo Izrael musi walczyć z tym zagrożeniem za pomocą naszego wojska i innych metod. Izrael jest do tego po prostu zmuszony. Nie wolno nam pozwolić, żeby ekstremiści rozpalali nienawiść na ulicach miast. W tym samym czasie staramy się pokazać wszystkim, co są nam przeciwni, że chcemy żyć w pokoju z innymi. W Izraelu żywa jest dyskusja, czy musimy prowadzić negocjacje z organizacjami terrorystycznymi. Nie wydaje mi się, że istotne jest z kim prowadzimy negocjacje, lecz to, co jest ich przedmiotem.

Jeżeli organizacje terrorystyczne panujące nad Gazą, czy nad Libanem mają za cel jedynie rozprawić się z nami, to żadne negocjacje nie wchodzą w rachubę. Żadne państwo, przywódcy, czy społeczność na świecie takiej propozycji by nie przyjęło. Nasza ręka jest wyciągnięta ku pokojowi i mamy zamiar zawrzeć stały pokój. Zwracamy się o wzajemne uznanie. Jednocześnie chcemy wyjaśnić naszym przyjaciołom na świecie, że jeśli zlekceważymy terroryzm to on podniesie głowę i niewątpliwe rozszerzy swoje działania i nie da spokoju ani Izraelowi, ani całemu światu. To nie jest jedynie nasze prawo, lecz obowiązek, żebyśmy dbali o siebie i się bronili. Także naszym obowiązkiem jest zrobienie wszystkiego, byśmy byli stroną negocjacji pokojowych, które doprowadzą do zakończenia tej izraelsko-palestyńskiej tragedii.

Czy Pana zdaniem w najbliższym czasie możliwy jest trwały pokój oparty na zasadzie « dwóch państw dla dwóch narodów », między Izraelem a Palestyną, który zakłada utworzenie państwa palestyńskiego? Jeśli tak to jakie warunki muszą zostać  spełnione? Czy takim warunkiem jest likwidacja Hamasu?

– Hamas jest przykładem pewnej koncepcji świata, która nie uznaje prawa Żydów do stworzenia państwa, w którym żyjemy. Hamas jako organizacja nie jest istotna. D dużo bardziej groźna i ważna jest ta koncepcja. Jeżeli Hamas z niej zrezygnuje, nie będzie Hamasem, jeżeli Hezbollah nie będzie chciał razem z Iranem rozprawić się z nami to również nie będzie organizacją terrorystyczną. Dlatego nazwy nie są ważne. Istotne jest stworzenie wiarygodności w relacjach, by na końcu negocjacji było dla wszystkich jasne, że Izrael będzie bezpieczny względem swoich sąsiadów i że państwo izraelskie jest faktem dokonanym. Państwo Izrael nie jest jakąś rekompensatą za Zagładę, ale naród izraelski ma prawo dbać o swoje bezpieczeństwo i istnienie. Dziś muszą to uznać ci wszyscy, którzy są z nami w konfrontacji.

Po tak długim okresie tragedii przyszedł czas, aby wszyscy ludzie na Bliskim Wschodzie zrozumieli, że Izrael i Palestyna mogą żyć w dwóch państwach. Nie może być sytuacji i nie wolno dopuścić do tego, aby przedmiotem negocjacji było istnienie państwa Izrael, które jest przecież państwem demokratycznym, dającym prawa wszystkim swoim obywatelom, także tym, którzy nie są Żydami. Jest konieczne, by to zrozumieli wszyscy mieszkańcy tego regionu. Wierzę, że w końcu logika zwycięży.

Niedawno w przemówieniu oświadczył pan, że nadszedł czas, aby uczciwe przyznać, że społeczeństwo Izraela jest chore i obowiązkiem jest jego wyleczenie. Jak zamierza pan wyleczyć swój naród z epidemii przemocy, o której pan mówił?

Przemoc jest wynikiem konfliktów i jest to prawdziwa tragedia zarówno nasza, jak również muzułmanów i Arabów mieszkających razem z nami i obok nas. Obecnie znajdujemy się w trakcie olbrzymiej tragedii, która już od 150 lat odbywa się na naszych oczach. Wiele różnych ekstremalnych sił po obu stronach z nienawiści lub z różnych powodów politycznych stara się jeszcze bardziej zelektryzować ten konflikt.

– Ponadto w samym Izraelu mamy trudne problemy społeczne związane m.in. z różnicami między ludźmi bogatymi i biednymi. Te różnice powodują konflikt w państwie, które znajduje się  w stałej konieczności obrony swojego istnienia. Wszyscy nasi synowie to żołnierze, a armia jest wojskiem ludowym. Całe społeczeństwo chce także, aby gospodarka była oparta na wolności, by dawała równe możliwości dla wszystkich rodzin. Sama potrzeba dobrego wychowania, dostępu do równej edukacji dla wszystkich i dania równych szans to jest nasze największe zadanie. Wojna kulturowa, która jest między ludźmi tradycyjnymi i religijnymi, a tymi, którzy nie tak bardzo czczą te wszystkie żydowskie uwarunkowania, stwarza nowe napięcie społeczne.

To, co powiedziałem – że państwo jest chore – mówiłem także w kontekście ubolewania i troski o mój naród. Żeby zrozumieć problemy, o których mówiłem, i je rozwiązać, trzeba złapać  byka za rogi. Żydzi, podobnie jak katolicy czy muzułmanie, przede wszystkim są ludźmi, a ekstremizmy przejawiające się w różnych ideologiach muszą brać pod uwagę to, że wszyscy jesteśmy stworzeniami ludzkimi i dziećmi jednego Boga i że Bóg jest jedyny dla nas wszystkich.

Wszystko, co powiedziałem, nie oznacza, że kogoś obwiniam czy oskarżam. Broń Boże, nie antysemityzm jest tutaj problemem, lecz chęć i wola, aby państwo Izrael zrozumiało, że jest w jakiś sposób popychane do tego rodzaju konfliktów, które są niebezpieczne dla naszego społeczeństwa. Gdy człowiek wie, jaki jest problem, potrafi przeciwdziałać tym problemom. Lecz jeżeli nie zna tego problemu, nie jest w stanie się z nim skonfrontować. Moją rolą jako prezydenta jest również ostrzec własny naród. Także inni mieszkańcy naszego regionu, a także mieszkańcy Europy muszą zrozumieć, że wszystkie przejawy rasizmu lub antysemityzmu, ksenofobii, nienawiści do obcego mogą  stać się problemem całego społeczeństwa w każdym miejscu na świecie.

Rozmawiał Andrzej Gajcy

PAP