To jednak prawda, reżim po wojnie mordował żydów.

 

W czasie II Wojny Światowej, w sercu łódzkiego getta zwanego Litzmanstadt Getto, judeo-sataniści z Niemiec założyli obóz koncentracyjny tylko dla Polskich dzieci i nie posiadające żydowskich rodziców ojca albo matki w wieku 2 – 16 lat.

W tym żydowskim obozie koncentracyjnym więziono ok. 12 tysięcy Polskich dzieci z czego ocalało tylko ok. 900 Polaków ! Nie będę pisał o mordach rytualnych na Nich ale skoncentruje się statystykach. Według stanu na dzień dzisiejszy jeżeli przyjmiemy że dziecko ma ok. 3-4 litrów krwi to judeo-sataniści mogli pozyskać aż 33 000 litrów krwi z Polskich dzieci. Obóz ten był usytuowany w południowo-wschodniej części getta tuż przy murze cmentarza żydowskiego przy ul Brackiej tak aby lepiej ukryć zwłoki pomordowanych Polskich dzieci.

Przez okres trzech lat funkcjonowania co roku ginęło w nim ok. 4 000 Polskich dzieci tj. ok 12 dzieci dziennie mordowano w wiadomych celach przecież brakowało żywności w gettcie, a spożywanie krwi i ciała ludzkiego jest religijnie uzasadnione dla wyznawców judaizmu.

https://rafzen.wordpress.com/2012/06/30/obrzezanie-to-kanibalizm/

Pierwszy transport Polskich dzieci przybył „na Przemysłową” przed Bożym Narodzeniem, dnia 11 grudnia roku 1942 aby w ten sposób uświetnić krwią niewinnych « baranków » testy świeczek do szałasów, a które żydzi nazywają chanuki. Żydowski Obóz Koncentracyjny dla Polskich dzieci działał aż do 19 stycznia 1945 roku.

Pełna nazwa to: 

Polen-Jugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt.

W latach 70 żyło jeszcze ok. 300 więźniów obozu. Okrutnie mordowane umierały śmiercią męczeńską z głodu, w wyniku chorób głównie tyfusu plamistego, zamarzając na śmierć, pobite przez żydowskie kapo na śniegu lub w blokach dla dzieci bezwiednie oddających mocz. Dzieci Polskie były okrutnie maltretowane i pałowane gumowymi pałami najczęściej do utraty przytomności przez Jüdischer Ordnungsdienst  tj. Żydowska Służba Porządkowa, organ Gestapo na terenie obozu śmierci. Organizacyjnie podlegali Judenratom tj. samorządom żydowskim.

Plan_obozu_przy_ul._Przemyslowej_w_Lodzi_2013

W obozie przy ul. Przemysłowej w Łodzi panowały straszne warunki. Po przekroczeniu bramy obozu dzieciom zabierano wszystkie przedmioty i przyznawano numery, przebierano w drelichowe mundurki. Zmuszano do pracy niewolniczej trwającej nawet do 12 godzin dziennie gdy tymczasem rasa żydowskich « panów » nie pracowała ale znęcała się nad nimi fizycznie.

Chłopcy generalnie wyrabiali buty ze słomy, koszyki z wikliny, paski do masek gazowych, skórzane części do tornistrów, prostowali igły. Dziewczynki szyły, prały, pomagały w kuchni. Dzieci chodziły głodne, brudne, zawszone. Często chorowały, i  były okrutnie bite z byle powodu, poganiane przy pracy batem. Do jedzenia dostawały suchy chleb, czarną, gorzką kawę, zupę z ziemniaków w łupinach lub brukwi. Mieszkały w barakach zbitych z desek, w których zimą zamarzały podłogi.

18 stycznia 1945 roku Niemcy uciekli, pozostawiając otwartą bramę. Niektóre dzieci opuściły wtedy obóz w poszukiwaniu jedzenia i pomocy. Jednak większość została w barakach. Wystraszone, chore i głodne maluchy odnaleźli judeo-sataniści z Rosji, którzy wkroczyli do Łodzi 19 stycznia 1945. Nowe władze w mieście zorganizowały pogotowie opiekuńcze, gdzie trafiło 233 dzieci.

Anatol Chari żydowski policjant w Łodzi w swoich wspomnieniach z okresu służby w tych oddziałach opisał pracę przy eskortowaniu dostaw żywności, ochronie magazynów żywności, kontroli pracowników piekarni, a także patrole nakierowane na konfiskatę żywności u mieszkańców czyli rabowania jedzenia. Wskazuje również na udział żydowskich służb porządkowych w oszustwach przy obrocie deficytową w getcie żywnością, a szczególności wymuszaniu usług seksualnych. Dzisiaj nazywamy to zjawisko pedofilią, a ofiarami tego zboczenia były Polskie dzieci zarówno dziewczynki jak i chłopcy.

Po wojnie doszło do procesów kilku nadzorców i kapo z Polen-Jugendverwahlager. W 1945 r. osądzono najokrutniejszych oprawców, a byli nimi żydzi Edward August i Sydimia Bayer. Wykonano na nich wyroki śmierci. Tak więc to prawda że po wojnie w Polsce zabijano żydów.

Ostatni proces związany z tym obozem miał miejsce w Łodzi w 1974 roku, kiedy to judeo-satanistka Genowefa Pohl vel Pol została skazana na 25 lat pozbawienia wolności. Zwolniono ją już po 2 latach, bo tyle trwało postępowanie w tej sprawie.

Władze PRL-u, z polecenia judeo-satanistycznych okupantów z Rosji, zatarły ślady obozu i skazały go na nieistnienie. Byli więźniowie nie otrzymali od państwa żadnej pomocy, a i dziś przywracanie pamięci o ich straszliwym losie napotyka na opór władzy okupacyjnej. Dzisiaj Okupant wypłaca żydom i ich dzieciom renty !

Fakt istnienia obozu był skrzętnie ukrywany z powodu nie tyle co usytuowania dziecięcego obozu na terenie getta którym administrowali żydzi ale z powodu władzy jaką żydzi posiedli w Polsce i to bezwzględną z prawem do bezkarnego mordowania Polaków Słowian. Władzę w Polsce otrzymali dzięki Aliantom po 1945 roku tj. Związkowi Radzieckiemu, USA, Francji i Wielkiej Brytanii.

Długo o istnieniu tego żydowskiego obozu nie wiedzieli nawet sami mieszkańcy Łodzi. Prawda wyszła na jaw dopiero w 1965 r. dzięki publikacji miejscowego dziennikarza Wiesława Jażdżyńskiego. W jego tekście pt.  »Reportaż z pustego pola » po raz pierwszy dowiedziano się o istnieniu tego makabrycznego obozu judeo-satanistów stricte dla Polskich dzieci.. Dodatkowym dowodem na podstawie której prawda ujrzała światło dzienne jest książka napisana przez Józefa Witkowskiego, byłego więźnia obozu przy ulicy Przemysłowej w Łodzi.

 

medal za ludobójstwo Polaków

Medal za ludobójstwo Polskich dzieci.